środa, 9 kwietnia 2014

Wierzbownica. Kilka uwag i wniosków.

Mniej więcej od połowy października do końca grudnia oraz na przełomie lutego/marca piłam napar z wierzbownicy. O samej wierzbownicy więcej przeczytacie TUTAJ:. natomiast najważniejsze, czyli to co mnie interesuje:

Wyciągi z ziela wierzbówki i wierzbownicy działają przeciwbakteryjnie (oenothein niszczy Propionibacterium acnes), antyandrogennie, przeciwzapalnie, odtruwająco (wzmaga procesy detoksykacji), pobudzajaco na regenerację tkanki nabłonkowej, rozkurczowo, przeciwalergicznie, wprzeciwwysiękowo, uspokajająco, przeciwbólowo. Hamuje przerost gruczołu krokowego. Zapobiega nowotworom wymiatając wolne rodniki i usuwając nadtlenki oraz zapobiegając ich powstawaniu. Aktywuje limfocyty NK i ADCC (Natural Killer cell cytotoxicity). Hamuje enzym 5-alfa reduktazę i aromatazę (5-AR), przekształcający testosteron w dehydrotestosteron DHT (epilobium to inhibitor 5-AR). Prawdopodbnie też blokuje receptory dla DHT w gruczole krokowym i w skórze, zapobiegając nipożądanemu oddziaływaniu tego hormonu na chory gruczoł krokowy (epilobium zapobiega kumulacji DHT w gruczole krokowym).

Zmniejszają wydzielanie łoju, zmniejszają keratynizację naskórka i mieszków włosowych oraz przerost nabłonków, w tym naskórka. Powodują również upłynnienie łoju zapobiegając powstawaniu zaskórników. 
O samej wierzbownicy nie będę się rozpisywała ponieważ link który podałam wyżej wydaje mi się, że w dużej mierze jednak wyczerpuje temat.

Piłam raz dziennie, zalewając 1 łyżeczkę suszu (moja wyglądała TAK). Parzyłam przez okres około 5 min. Napar ma trawiasty "smak", ale nie jest to coś czego nie da się wypić. Łatwo można się do niego przyzwyczaić a z czasem nawet go polubić:)

Niestety okres czasu przez jaki piłam wierzbownicę zapewne jest za krótki żebym mogła powiedzieć coś więcej, mimo to zaobserwowałam kilka rzeczy:
-w pierwszym miesiącu picia (październik) skrócił się mój cykl z 31 do 26 dni. Tak samo było teraz w marcu: 28dni.
-nie zauważyłam wpływu na wypadanie włosów. Podczas picia naparu w okresie październik-grudzień, leciało mi ich dokładnie tyle samo co wcześniej. Miesiąc po zaprzestaniu kuracji włosy zaczęły wypadać mocniej, aczkolwiek mogło to nie mieć związku. Równie dobrze mogły mi zacząć lecieć po odstawieniu tabletek które brałam do końca września, bądź z każdego innego powodu. Zycie:)
-nie zauważyłam wpływu na przetłuszczanie się skóry głowy
-znacząco zmniejszyły mi się niespodzianki na twarzy, co było dużym plusem. Nie mam dużych problemów trądzikowych, aczkolwiek moja cera przez to, że jest łojotokowa pozostawia wiele do życzenia. Tutaj też nadmienię, chociaż to już inny temat, że ograniczenie nabiału również było na plus dla skóry
-dużym minusem przy wierzbownicy jest dla mnie to, że zatrzymuje mi ona wodę w organizmie przed miesiączką. Byłam napuchnięta jak balon. Nigdy wcześniej nie doświadczyłam czegoś podobnego. Do tego stopnia byłam napuchnięta, że cisnęła mnie każda rzecz którą miałam na sobie, łącznie z butami. Wzrost wagi 1-2kg, był nieporównywalny z tym jak się czułam. Ważąc tyle samo a nie pijąc wierzbownicy "mieściłam" się w każdą swoją rzecz. Przy wierzbownicy było to nierealne. Nie wiem czy w trakcie kuracji ten efekt z czasem mija. Po zaprzestaniu picia się nie pojawia.

To co istotne i myślę i na co należy zwrócić uwagę, że to nie jest zwyczajne "ziółko". Ma wpływ na układ hormonalny (może podnieść poziom estrogenów), dlatego dobrze jest wiedzieć jednak jakie mamy wartości hormonów. Trzeba się obserwować i tutaj już niestety kuracja na własną odpowiedzialność.
Mało który lekarz popiera tego typu terapie, ale przewinęło się tutaj już kilka osób którym lekarze proponowali różnego typu terapie ziołami. Nie jest to więc żadne szarlataństwo tylko po prostu mniej popularna metoda. I dla lekarzy mniej opłacalna rzecz jasna:)

Od prawie miesiąca nie piję wierzbownicy. Za bardzo zmęczyło mnie to opuchnięcie przed miesiączką oraz szaleńczy czas który teraz mam i który całkowicie wybija mnie z rytmu, ale planuję do niej wrócić i mam nadzieję być bardziej systematyczną.

P.S. Podobno, aczkolwiek na sobie tego nie sprawdziłam, wierzbownica wzmaga krwawienie w czasie miesiączki. Ponieważ ja mam z tym i tak już spory problem, na te kilka dni żeby nie ryzykować robiłam przerwę.

36 komentarzy:

  1. hmmm ciekawe ziółko muszę się nad nim zastanowić
    Odwiedź i mnie czasem :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Próbowałaś kiedyś kosmetyków azjatyckich przeciw wypadaniu włosów? Ja mam stwierdzone łysienie androgenowe, od paru miesięcy stosuję Loxon 2% a do tego szampon i odżywkę Ryoe (koreańskie). Odpukać włosy przestały wypadać i lekko odrastają. Nie wiem czy to tylko kwestia Loxonu, wierzę, że szamponu i odżywki również.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam, ale z chęcią coś o nich poczytam o nich:) Kupowałaś stacjonarnie czy zamawiałaś przez jakiś sklep internetowy?

      Usuń
    2. Początkowo dostałam w pudełku koreańskim z próbkami szampon i odżywkę a później kupiłam kolejną serię na ebayu. To co mi się od razu spodobało to to, że nie swędziała mnie głowa po użyciu, włosy mniej się przetłuszczały i ładnie pachniały nawet drugiego dnia. Tak jak napisałam, mocno wierzę, że nie tylko loxon mi pomógł przeciwdziałać wypadaniu, ale i seria koreańska. Dokładnie nazywa się: ryoe jayang yunmo.

      Usuń
  3. Myślałam kiedyś o wierzbownicy na moje pcos i problem z wypadaniem włosów, ale poczytałam, że może zwiekszać poziom estrogenu. A ja mam niedobór progesteronu i dominacje estrogenową. Możliwe, że troszkę wzrósł Ci poziom estrogenu stąd te zatrzymywanie wody. Ja niestety tak mam prawie zawsze i bez wierzbownicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobnie i to też bez wierzbownicy, a PCOS nie mam. Okropne uczucie....wie to każda która to przechodzi.... :-(

      Usuń
    2. Tak, podobno własnie wierzbownica podnosi poziom estrogenów. U siebie się tego nie bałam, bo mam estradiol bliżej dolnej granicy. Myślę, że dobrze byłoby to dopisać. Fajnie, że o tym wspomniałaś:)
      Dziewczyny jeśli wam się zawsze zatrzymuje woda przed @, to szczerze współczuje:( To jest straszne uczucie:(

      Usuń
    3. Ja czuję się jak balon z półtora tygodnia przed @...

      Usuń
    4. Powiem tak, trochę balon też się robię, ale przy wierzbownicy to jest coś nieporównywalnego. Ciało jest jak gąbka dosłownie. Okropne uczucie.

      Usuń
  4. nie słyszałam nigdy o tym ziele dziwnym, ale jak zatrzymuje wodę w organizmie, to chyba podziękuję... i tak się czuje jak balon i tez tego xd

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie slyszalam wczesniej o tym ziolku, ale faktycznie moze byc przydatne, jesli mamy problem z esrogenem ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja piłam wierzbownice miesiąc i po niej miałam strasznie obfitą miesiączkę , jak nigdy przedtem. Reszty skutków nie zauważyłam. teraz musiałam przestac ja pic bo niedlugo czekaja mnie badania hormonalne pod katem diagnozowania PCOS. Czy myślałąaś kiedys że możesz miec PCOS ? Bylas badana pod tym katem ?

    Myśle że działanie wierzbownicy jest przeceniane. Gdyby rzeczywiscie miala tak ogromny wpływ na hormony to nikt by nie potrzebował silnych leków antyandrogennych : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamietaj że jest jeszcze lukrecja któa podobno jeszcze silniej obniża testosteron niż Wierzbownica , probowalas moze ?

      Usuń
    2. O lukrecji słyszałam, ale...tylko słyszałam. Nigdy nie zagłębiałam się w ten temat.

      Usuń
    3. Podobno lukrecja działa natychmiastowo na obniżenie testosteronu ale oczywiście po jej odstawieniu wszystko wraca do normy. Po za tym nie można jej pić cały czas podobno a dwa podobno strasznie nasila krwawienia i przed miesiaczka i podczas trzeba ja odstawić. u mnie to zrobila wierzbownica.

      Usuń
    4. Czyli to jednak prawda, że wierzbownica nasila krwawienie? No właśnie nie miałam znikąd wiarygodnego źródła, że tak jest, tylko ktoś na jakimś forum o tym wspomniał.
      No to ja muszę doczytać o tej lukrecji. Czy to też nie jest bloker? Bo u mnie testo akurat jest w normie, i całkowity i wolny.

      Usuń
    5. Myślę że u każdego sprawa wygląda inaczej , mam kontakt z dziewczyną która pije wierzbownicę i mówi że u niej nie nasila krwawień. Za to chodzi sikać po tym co 5 minut. U mnie nasiliła dość mocno miesiączkę aż tak że silnie krwawiłam aż do ostatniego dnia okresu a zwykle juz w ostatnhich dniach malo krwawiłam.
      Tak lukrecja jest zaliczana do naturalnych bloketów DHT ale podobno nie można jej długo przyjmować.
      Naturalnymi blokerami DHT są (kolejność dość przypadkowa):
      wymieniana już palma sabałowa (inaczej saw palmetto, palma karłowata, bocznia piłkowana, serenoa repens), jest to dość silny inhibitor 5-alfa-reduktazy
      wyciąg ze śliwy afrykańskiej
      ziele wierzbownicy drobnokwiatowej, robi się z niej herbatki, ja piję 2x dziennie po 1 łyżeczce suszu (1g) na szklankę. Do kupienia w aptece, np. na doz paczka 50g kosztuje 2,08 zł. Najlepiej przestać pić na kilka dni przed i po miesiączce, bo może nasilać krwawienia, ale ja tego po sobie nie zauważyłam. Działa dość silnie antyandrogennie.
      korzeń pokrzywy
      pestki dyni (zawierają 100mg beta-sitosterolu / 100g)
      znamiona kukurydzy (zawierają fitosterole: beta-sitosterol i stigmasterol)
      cynk
      zielona herbata, zawiera beta-sitosterole (gdzieś w internecie znalazłam, że już 5 szklanek zielonej herbaty dziennie dawało widoczny efekt w leczeniu przerostu prostaty u mężczyzn)
      korzeń lukrecji (na tym ja bym specjalnie nie polegała, dobre jest, ale nie można tego długo przyjmować)
      herbata miętowa (ale musi to być mięta kłosówka, nie zwykła mięta z supermarketu)
      koniczyna czerwona (inaczej koniczyna łąkowa, trifolium pratense)
      orzechy pistacjowe (zawierają 200mg beta-sitosterolu / 100g)
      orzeszki ziemne (zawierają 250mg beta-sitosterolu / 100g)
      migdały (100mg beta-sitosterolu / 100g)
      pestki słonecznika
      olej z wiesiołka
      siemię lniane
      korzeń piwonii chińskiej (inaczej biała piwonia, peonia lactiflora), podnosi poziom aromatazy, czyli enzymu który katalizuje konwersję androgenów w estrogeny, podobno świetnym połączeniem jest herbatka piwonia + lukrecja, ale jak wyżej, nie można tego stosować długo, najlepiej zamiennie z innymi środkami
      awokado (podobno zawiera dużo beta-sitosteroli, ale nie wiem ile, 4x więcej niż w pomarańczach)
      pomarańcze
      produkty sojowe (zawierają około 90mg beta-sitosterolu / 100g)
      wheat germ (zarodki pszenne?)
      olej sojowy (zawiera stigmasterol)
      źródło : http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=470275&page=2

      Usuń
    6. ja lukrecję kiedyś próbowałam ale ohydnie mi smakowała bleee

      Usuń
  7. Ja piłam wierzbownice miesiąc i po niej miałam strasznie obfitą miesiączkę , jak nigdy przedtem. Reszty skutków nie zauważyłam. teraz musiałam przestac ja pic bo niedlugo czekaja mnie badania hormonalne pod katem diagnozowania PCOS. Czy myślałąaś kiedys że możesz miec PCOS ? Bylas badana pod tym katem ?

    Myśle że działanie wierzbownicy jest przeceniane. Gdyby rzeczywiscie miala tak ogromny wpływ na hormony to nikt by nie potrzebował silnych leków antyandrogennych : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak byłam badana. W zeszłym roku z wyników wychodziło, ze mogę mieć PCOS, ale same jajniki są ok. W tym roku jak robiłam badania (pół roku od odstawienia tabletek) wyniki w normie. Na chwilę obecną wygląda na to, że same hormony są ok. Nie wiem na ile się to utrzyma, pewnie za jakiś czas będę musiała powtórzyć badania, ale na chwilę obecną wszystko jest ok.

      Usuń
    2. Czasem PCOS występuję przy dobrych jajnikach i prawidłowym obrazie USG . To sie nazywa FOH - http://www.czytelniamedyczna.pl/2960,postepy-w-rozpoznawaniu-i-leczeniu-zespolu-policystycznych-jajnikow.html#

      U mnie to samo. w grudniu miałam usg jajnikow i ginekolog stwierdził że są OK i że absolutnie nie mam PCOS. natomiast w szpitalu wszyscy endOkrynolodzy chórem orzekli że to najprawdopodobniej PCOS, pokazałam im wynik USG stwierdzili że samo USG jajnikow to za malo zeby zdiagnozować PCOS. Trzeba miec bardzo dokladne badania pod tym względem cytologie itp itd. mowili tez ze miedzy ginekologami a endokrynologami nie ma zgodnosci co do diagnozowania PCOS.

      Usuń
    3. Dziękuję Mena za link, nie trafiłam wcześniej na tą stronkę mimo, że dość mocno bujałam się swojego czasie w sieci w temacie PCOS. Wydrukowane i będę czytać wieczorem:)
      Mój endokrynolog powiedział, że PCOS to spisek ginekologów;)

      Usuń
    4. Sprawa jest ciężka bo nie jest znana ani konkretna przyczyna tej choroby , ani nie ma na to leku. Ale jednak objawy występują i to dość poważne i utrudniające życie. Musisz chyba przeanalizowac czy masz te główne objawy PCOS czyli lekki histurytyzm, insuliopoprność utp itd. przydalby sie profil steroidowy czy jak mu tam zeby sprawdzi dzialanie enzymów ale ciekawe ile takie cudo kosztuje :( w szpitalu nie zrobia mi napewno : (

      Usuń
    5. Na podstawie wyników badań z zeszłego roku można było się dopatrzyć PCOS, natomiast wyniki z tego roku nie wskazują na to żeby w tym temacie było coś nie tak. Oczywiście nie jest tak, że nagle wszystko mi się wyrównało, tylko brałam przez 5 miesięcy tabletki, ale wyniki po pół roku wskazują jednak na to, że poprawa jest. Nie wiem co będzie dalej, ale w takiej czy innej formie włosy lecą.
      Przeczytałam wieczorem to co mi podesłałaś. Bardzo fajne opracowanie, ciężko takie znaleźć w sieci. Zazwyczaj jak trafiałam na coś co zapowiadało się dobrze, wymagało to logowania i opłaty (???)
      Mi endokrynolog powiedziała, że mój "hirsutyzm" to tak nie do końca można zakwalifikować.
      Mena czym Cię leczą na PCOS? I czy widzisz jakąś poprawę na głowie?
      P.S. Odniosłam wrażenie po przeczytaniu tego artykułu (aczkolwiek było późno więc pewnie muszę wrócić), że samo leczenie jest bardziej skierowane na inne objawy PCOS niż łysienie.

      Usuń
    6. Jeszcze nie leczą PCOS, narazie podejrzewają czekam na drugą wizyte w szpitalu która odbędzie się w 3-8 dniu mojego cyklu.
      No łysienie powinno choć troche ustać po tych lekach ktore w koncu maja obniżać androgeny a tym samym ma sie zmniejszyc produkcja tego DHT. Przynajmniej ja to tak rozumiem
      Powiem Ci że jestem tak załamana że nie da sie tego opisać. włosy mie nie wypadaly latami. stracilam je w ciagu ponad 6 miesiecy. jeszcze we wrzesniu to byly tak mocne i geste wlosy. a tu nagle poszly wszystkie na raz.
      czuje sie tak fatalnie i smutno , nie da sie tego opisać, jest we mnie tyle frustracji przez to wypadniecie wlosów ze mam ochote walic głową w sciane.
      najgorsze jest to ze wypadaja mi baby hair wiec to pewnie androgenowe.

      Usuń
    7. Jak to się stało, że przyjęli Cię na badania do szpitala? Widzę, że niektórzy są przyjmowani bez większych problemów. Mnie wzięli jakiś czas temu, ale to właściwie był fart.

      Usuń
    8. oj to się nie obyło bez problemów, to była moja kilkumiesięczna walka z lekarzami i wędrówka od jednego do drugiego lekarza. Ale ogólnie to miałam podejrzenie hiperkortyzolemii bo miałam prawie wszystkie typowe objawy i pod tym kątem byłam badana w szpitalu i właśnie przez to podejrzenie trafiłam do szpitala.
      Badania nie wykazaly hiperkortyzolemii ale za to jak juz wiesz podejrzenie PCOS.

      Usuń
  8. Ja na razie ziółek sie nie tykam. Zrobilam sobie wierzbownica swego czasu niezłe kuku.
    Miesiac temu powtorzylam wszyskie badania i tez wszystko w normie.
    Ale zdobylam sie na odwage, pojechalam do warszawy i zrobilam trichoskopie. Mam aga na milion procent :( Jade od 3 dni na loxonie.
    Mowie Ci mastiffku, co za parszywe zycie :(

    pozdr
    J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :(
      Trichoskopię, czyli kamerką po główce. Co Ci tam zobaczyli?
      Nie smutaskuj się. Damy radę, coś wymyślimy. Nie poddamy się łatwo:) Jesteśmy piękne z futrem na głowie czy bez :*

      Usuń
    2. A co sobie zrobiłaś wierzbownicą jeśli można wiedzieć ? Czy to możliwe że ona ma tak silny wpływ na hormony ? Przeciez gdyby to zioło miało taką moc to nikt by nie potrzebował tabletek antykoncepcyjnych a włosy przestawały by wypadac.

      Usuń
  9. Ja kilka razy wypiłam wierzbownicę, smakuje mi jak zaparzone sianko- nawet dobre. Jednak ostatecznie przerzuciłam się na chmiel i chciałam dorzucić okresowo lukrecje ( nie można jej za długo pić) ale odrzuca mnie jej smak. Muszę się do niej jakoś przemóc, może popróbuję jakąś mieszankę z chmielem zrobić, bo słodycz samej lukrecji aż drapie mnie w gardło.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wierzbownica niestety bardzo rozregulowała mi cykl miesiączkowy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja piłam wierzbownice przez pół roku, 2 kubki dziennie po tym czasie zauważyłam że coś się ruszyło...włosy zaczęły odrastac po bokach glowy ale też nasilily mi się na nogach i stopach ( wierzch stopy tam gdzie rosną tylko mężczyznom). Przestałam pić od razu bo się tego wystraszylam. Jestem typem androgenowym i nie przypuszczałam że moge się zawieść na piciu wierzbownicy, a jednak.Co do hirsutyzmu i łojotoku nie zauważyłam poprawy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziewczyny czy przy lysieniu androgenowym wypadaja baby hair i czy brwi tez się przezedzaja

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam serdecznie, piłam wierzbownicę nieregularnie tak jak mi się przypomniało (zużyłam 1 op. 200g) ale myślę że tak z 5 razy w tyg i nie zauważyłam żadnych skutków, włosy nie drgnęły, łojotok nie ustał, miesiączka nie nasiliła się. Na mnie chyba nie działa. Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  14. Wypadanie włosów jest skutkiem przekwaszenia organizmu , które powstaje po zjadaniu słodyczy , produktów z białej mąki , zwłok zwierzęcych , sera itd , krótko mówiąc - produktów zdenaturowanych .
    Błyskawicznie podnosi się kwasowość krwi i organizm dla zneutralizowania pobiera z komórek ciala oraz kości wapń , magnez i inne biopierwiastki . Cebulki włosowe stają się słabe i włosy wypadają .
    Gdzie ratunek ? Wyłącznie w surowym weganizmie .
    Żadne tzw. Terapie , czyli wprowadzane do organizmu elementy , niczego nie wyleczą .

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) To dla mnie bardzo ważne, że dzielicie się ze mną swoimi opiniami.
Anonimki bardzo proszę, podpisujcie się, bo później was mylę:)