poniedziałek, 3 marca 2014

Badania, part 2

Dzisiaj odebrałam wyniki badań które niedawno robiłam. W między czasie miałam możliwość podglądu na stronie laboratorium co mi wyszło, jednak dopiero dzisiaj dostałam pakiet z normami. Zaskoczenie małe jest, bo wszystko wyszło mi w granicach norm. Androstendion przy normie 0,75-3,89ng/ml wyszedł 2,78. Poprzednio jak robiłam to badanie to z tego co pamiętam była podana norma dla fazy cyklu, a tutaj przedział wieku, aczkolwiek pamięć zawodną jest. Mam przy nim adnotację, że: poziom androstendionu ma swój rytm dobowy (najwyższy jest rano, a najniższy w nocy) oraz ulega wahaniom miesięcznym osiągając wysokie wartości w środku cyklu. Natomiast jeśli chodzi o wiek (i stąd zapewne normy są właśnie dla wieku), jego poziom wzrasta po 7 roku życia i opada po 30stym. Hmmm, może dlatego mam niższy?;) 
Testosteron wolny przy normie 0-4,1 pg/ml wyszedł 1,32. 

Już na hormony zrzucić tego wszystkiego nie mogę. Muszę znaleźć innego kozła ofiarnego, niestety chwilowo nic mi do głowy nie przychodzi oprócz nużeńca (biorąc pod uwagę objawy). Aczkolwiek coś się zmieniło: nie wypadają mi brwi. Wiem, że na brwi swoje nie mogę narzekać i absolutnie tak nie jest. Nawet z przerzedzonymi wyglądam nadal jak Breżniew;) Nie zmienia to faktu, że wypadające brwi też są wskazówką, m.in. sugerują na nużeńca, ale także zwyczajnie na łojotok, który przecież mam. Czas pokaże, zbieram monety na kolejne badania;) Powinnam się o jakieś dotacje w tym kierunku chyba postarać;)


A tak z innej beczki...
Ostatnio w komentarzach  Witch napisała coś bardzo fajnego: Dziś stwierdziłam, że przecież JA to nie tylko włosy i aby uzyskać na chwilę utraconą kobiecość pomalowałam usta krwistoczerwoną szminką....pomogło, znowu poczułam się atrakcyjna :)  To jest strasznie ważne, żeby mimo tego, że jednak czujemy się mniej atrakcyjne, zrobić takie małe, czasami drobne rzeczy które sprawią, że poczujemy się pewniejsze. Niedawno nowy znajomy powiedział mi, że jestem bardzo ładna. Wiecie jaka była moja pierwsza myśl: ślepy?! Co on nie widzi, że ja przecież łysieję! I wiecie co? Nie widział. Ponieważ mamy ze sobą relacje bardzo przyjacielskie, kiedyś w rozmowie mu powiedziałam, że mam problemy ze skórą i włosami. Na co on zdziwiony: przecież masz piękne błyszczące włosy! Nie widział moich przerzedzeń. Facet. Za to zobaczył inne rzeczy we mnie które mu się spodobały, a ja się zafiksowałam tylko na włosach. Zaczęłam więc przykładać większa wagę do swojego wyglądu, tak jakby trochę zapominając o włosach...i znowu w zeszłym tygodniu od innego faceta usłyszałam: ale Ty dzisiaj ładnie wyglądasz. To strasznie miłe i naprawdę poprawia samopoczucie. Problemu to nie rozwiąże, ale tak jak napisała Witch: my to nie tylko włosy. Dziewczynki, czerwona szminka i szeroki uśmiech :D

Na przekór temu co napisałam wyżej moje zdjęcie bez make up-u z sobotniej bieganiny;) Czy wy też macie ten problem, że wam cały czas włosy się elektryzują? Dramat. Jak się te pięć włosów podniesie to normalnie nie ma co głowy osłaniać;) Nic nie działa. Jak znacie jakiś patent jak je przyklepać to będę wdzięczna. Odżywki, jedwab, krem do rąk...nic... 



18 komentarzy:

  1. U mnie dziś chyba 74dc, brak przyrostu, ale nie wypadają :) Mój mąż nie komentuje ale zauważał przerzedzenia, jednak tylko te duże, czyli widoczne.
    Mi na elektryzowanie pomagają spreje antystatyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na elektryzowanie? Parafina! Normalnie jestem jej zagorzałym wrogiem, ale nałożona na długość (na przykład nafta) na 10 minut przed myciem działa w tym względzie cuda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O super! Muszę w takim razie przetestować:D

      Usuń
  3. Ostatnio mam tyle ważnych spraw na głowie, że o włosach nie rozmyślam nadmiernie. Wypracowałam sobie schemat działania i na razie sprawdza się.
    W kwestii nużeńca - http://www.laboratoriumurody.pl/forum/nuzeniec-metody-walki-z-tym-dziadostwem,t11899.html - znasz?
    Dziś kupiłam sobie czerwoną pomadkę i pierścionek. Czuję się niezwykle wiosennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też przez zabieganie mniej o tym myślę. Z tego co pamiętam to czytałam na Laboratorium o nużeńcu, ale na razie nie robiłam badań, więc jakby nie wgłębiam się w temat.
      Widzę, że zapanował szał na czerwone pomadki:D

      Usuń
  4. W związku z tym, że obserwujesz mojego bloga K JAK KSIĄŻKA http://kjakksiazka.blogspot.com chciałam Cie poinformować, że przeniosłam się na adres

    http://peronczwarty.blogspot.com

    Będzie mi ogromnie miło, jeśli będziesz nadal zaglądać do mnie i mnie obserwować, nie chciałabym stracić czytelników. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Mastiff, czy znasz bloga pt: Tłuste życie?
    Jeśli nie, to zerknij. Baaardzo ciekawie dziewczyna pisze.
    Cmoki
    Pozdr
    J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam, znam, ale przez zabieganie nie mam czasu, żeby zagłębić się w tym:( O stosowaniu się do diety to już nie mówiąc.

      Usuń
  6. Witam :)
    Miło mi, że odniosłaś się do moich słów :)
    Wpadłam tylko na chwilę, ale napisze parę słów. A znając mnie będzie to wypracowanie :)

    Po stosowaniu przez dwa tygodnie Loxonu wpadłam w panikę ( wspominałam o tym wcześniej ). Obdzwoniłam wszystkie przyjaciółki, płakałam, narzekałam, biłam się w pierś, ze nigdy tego świństwa nie użyję. Parę dni temu spotkałam się z przyjaciółką z którą rzadko się widuję, obejrzała dokładnie moją głowę i powiedziała , że niedługo będę leczyć się psychiatrycznie a nie dermatologicznie....stwierdziła, że nic sie nie zmieniło...ani na lepsze ani na gorsze.
    Dlatego zgadzam się z Tobą - czasem to tylko my widzimy to czego nie ma na głowie...

    Byłam ostatnio u dermatologa i tak jak pisałaś zostałam lekko zlekceważona. Wchodzę i mówię, że łysieję. Pani na to, że nie widzi. Pochylam głowę, a Ona 'no tak, jest problem, to łysienie endrogenowe'. Chciała dać mi Loxon, ale odmówiłam. Poradziła wizytę u endokrynologa. W piątek idę do internisty po skierowanie. Po za tym tez myślę nużeńcu i innych robaczkach...

    Mam taki plan, ze wyleczę się z tego co mi dolega, cokolwiek to jest, zatamuje wypadanie włosów a później zrobię sobie przeszczep :)

    A czerwona szminka już na stałe zamieszkała w mojej torebce :)
    Pozdrawiam prawie wiosennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ignorancja lekarzy to jest temat który działa na mnie jak płachta na byka. Po prostu nie mogę tego ogarnąć. Przecież płacisz im za coś? Rzucają tymi diagnozami na lewo i prawo, niczym nie potwierdzonymi.
      Loxon powoduje linienie tylko na początku, ale nie u wszystkich. Kiedyś spotkałam się z opinią, że to dobrze, bo znaczy, że będzie działał.

      Usuń
    2. Może do niego wrócę... już sama nie wiem. Ale przede wszystkim porządnie się przebadam.
      Chciałam nawiązać do komentarza poniżej...
      To jest bardzo krzywdzące co piszesz. Czy to Autorka bloga, czy ja, czy inna kobieta mająca problemy z łysieniem mamy ręce i nogi, ale to nie znaczy, że mamy godzić się na to by tracić włosy. Płace składki zdrowotne i to nie małe i jak będzie trzeba to nawet codziennie będę u lekarza. Bo łysienie nie bierze się z nieba, jest objawem choroby, zaburzenia, czy złej pielęgnacji i chce wiedzieć co jest w moim organizmie nie tak... Myślę, że właśnie tak postępuje człowiek rozsądny...
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Ja ostatnio przez podejscie endo-gin na kontroli w szpitalu to sie prawie przy niej poplakalam....baba jakich malo...podejscie do pacjenta, ze szkoda slow...

      Tez oczywiscie zignorowala moj tradzik i wypadanie wlosow, twierdzac, ze niemal kazda kobieta sie na to skarzy. I ze powinnam Loxon stosowac i tyle - to sie jej zapytalam czy mam go stosowac przez nastepne 40 lat? Na co jej odpowiedz byla, ze tak,

      Do tego hasla miala w stylu, ze jak bardzo sie upre i bede szukac to znajde cos ponad norme kiedys ale co to zmieni.

      W ogole prawie na zasadzie "co pani tu chce"... jakbym w ogole sama z siebie tam przyszla, a nie po pobycie u nich w szpitalu zostala skierowana

      Jednym slowem masakra i wiecej tam na pewno nie pojde :)

      Usuń
  7. Dziewczyno zacznij żyć i korzystać z życia, przestań biegać od lekarza do lekarza, wydawać pieniądze na badania, tyle lat się tym zamartwiasz. Masz dwie ręce i nogi, sprawny rozum, jesteś zdrowa, masz dach nad głową, pracę - zacznij korzystać z tego co masz, bo przeleci ci życie i nie zauważysz nawet kiedy to się stało.
    Pozdrawiam i weź sobie to do serca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę tutaj tylko na temat włosów, nie piszę o moim życiu, więc nie wiem skąd opinia o tym, że przelatuje mi ono między palcami? U lekarza w związku z włosami byłam ostatni raz na początku maja, więc nie wiem czy można to nazwać bieganiem od lekarza do lekarza. Badania miałam powtórzyć po odstawieniu tabletek, co właśnie teraz zrobiłam. A zazwyczaj takie uwagi piszą osoby które nie mają takiego problemu:) Czy wchodząc na blogi włosomaniaczek tez im napiszesz, że nie cieszą się życiem, bo nakładają co wieczór olej na włosy?

      Usuń
  8. nie martw się, mi też wypadają i czuje się chora na ich punkcie.. jak łatwo wypadanie włosów może zepsuć dzień.. jeden.. dwa... tydzien .. miesiąc... kilka miesięcy ...

    OdpowiedzUsuń
  9. Mastiff moja pani dermatolog-trycholog powiedziała, że ferrytyna poniżej 20 wskazuje na anemię, również mój endokrynolog to stwierdził. Dodatkowo mam niskie żelazo. Dostałam żelazo w tabletkach, więc i Ty pomyśl może o tym.
    pozdrawiam,
    jot.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, myślę, tylko muszę badania powtórzyć, a nie mam kiedy:( Tylko widzisz, ja miałam przy ostatnich wynikach rok temu żelazo powyżej normy i tutaj już moja niska ferrytyna została zignorowana.

      Usuń
  10. o rany, ale mnie wzruszyłaś tekstem z innej beczki. Piękne!!!! Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) To dla mnie bardzo ważne, że dzielicie się ze mną swoimi opiniami.
Anonimki bardzo proszę, podpisujcie się, bo później was mylę:)