niedziela, 19 października 2014

Loxon po 4 miesiącach

Dostałam ostatnio pytanie kiedy nowy post? Chciałabym napisać, że dokonałam przełomowego odkrycia i chce się z wami nim podzielić. Niestety tak nie jest, więc też nie dodaję nowych wpisów:( Minęły natomiast 4 miesiące od Loxonu i ponieważ chciałam akurat  w tym temacie być systematyczna, więc dzisiaj słów kilka o efektach.

Tytułem wstępu:
Wczoraj miałam dzień z cyklu "sprzątanie świata", czyli "ogarnij te kilka metrów kwadratowych tak żeby dało się przejść bez potykania się na każdym kroku". 12h sprzątania i bałagan jest większy niż na początku. Daję sobie dzisiejsze popołudnie na to, żeby to ogarnąć do końca, ale słabo to widzę! Nie myślcie proszę tylko, że jestem takim brudasem! Po prostu oprócz komody by Ikea nie posiadam żadnej szafy wiec wszystko piętrzy się na sobie i niewiele trzeba, żeby powstał chaos. A wczoraj postanowiłam jeszcze pochować rzeczy letnie, wyciągnąć rzeczy zimowe i sprawdzić w co się mieszczę a w co nie, ponieważ od zeszłego roku przytyłam 10kg. Oklaski proszę Państwa! Nie mam pojęcia jak tego dokonałam, ale z rozmiaru XS wskoczyłam w M. Moja garderoba skurczyła się tym samym o 3/4! Zostało tylko to co było oversize. Nieistotne, wspominam o tym żebyście wiedzieli, jakich rozmiarów były to porządki, a połowę czasu spędziłam na zbieraniu moich włosów które były absolutnie wszędzie! Skarpetka która zagubiła się za pralką wyglądała jak myszka! Fakt, nie biegam z odkurzaczem co drugi dzień, bo po prostu nie ma mnie cały czas w domu i nie mam na to czasu, ale i tak wydaje mi się, że chociażby przez to, że mnie nie ma moje mieszkanie nie powinno być usiane włosami. A jednak jest. To był pierwszy moment kiedy chciałam złapać za nożyczki, żeby chociaż na przyszłość oszczędzić sobie sprzątania. Drugi moment był kiedy z tytułu przygotowań do dzisiejszego wpisu postanowiłam przeliczyć włosy po myciu, czego od dłuższego czasu nie robię. +/- 150 sztuk. Samo mycie, a jeszcze czesanie i to co ucieknie w ciągu dnia. To tym samym chyba obrazuje efekty po 4 miesiącach stosowania Loxonu. Po prostu ich nie ma. Jedna z Was napisała mi kiedyś, że drugie podejście potrzebuje więcej czasu, nawet do pół roku. Tylko pytanie czy tak rzeczywiście jest, ponieważ producent zaznacza, że jeśli po 2 miesiącach(?) nie ma żadnych efektów to należy odstawić.  Efekty o których mowa to zatrzymania wypadanie włosów, ponieważ na odrost owszem trzeba czekać dłużej. I donośnie tego odrostu: jak widać na zdjęciu antenki są. Niestety to za mało, tym bardziej, że po analizie wczorajszego kłębka (zdjęcie) widzę, że wypadają włosy o bardzo różnej długości. 



No i jak przy włosach nadal jesteśmy, he he, to kto słucha radia zwrócił zapewne uwagę na to, że teraz królują tabletki "dla Panów" i preparaty na wypadanie włosów (czyżby jesień?). Nawet wyżej wspomniany Loxon zaczął się reklamować. Delikatnie mówiąc trochę przeraża mnie to, że teraz na każdym kroku reklamuje się preparaty to na to, to na tamto. Abstrahując już od tych tabletek na ostrą jazdę i witamin na wypadanie włosów, to teraz żeby normalnie funkcjonować, trzeba mieć worek tabletek. No to jest  jakiś absurd. Czasami takie kity wciskają, że głowa mała. Osobiście uważam, że powinna być nad tym jakaś kontrola, naprawdę ktoś może sobie kiedyś przypadkiem zrobić krzywdę. Jak jesteś rozdrażniona to na pewno dlatego, że masz zaparcia, nadmiar wody w organizmie, ból głowy, wzdęcia, zgagę lub infekcję. 

Życzę miłej niedzieli, ja wracam zaraz do domu i do ogarniania bałaganu. "Uwielbiam" kiedy jednego dnia jest 10 stopni na następnego 25,  kto to programuje?

26 komentarzy:

  1. Mi też włosy masakrycznie wypadają ale to chyba przez zmianę pory roku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli teraz zaczęły Ci wypadać to pewnie jesień do Ciebie przyszła. Bez stresu, przejdzie:)

      Usuń
  2. A nie masz czasem niedoczynności tarczycy? To by wyjaśniło tycie, wypadanie włosów, okresowe anemie. Sama anemia może pogorszyć pracę tarczycy. Poza tym przepracowujesz się - krok do wypalenia nadnerczy. Jak tarczyca legnie, to prolaktyna skoczy. Zaczynają się niedobory- żelaza, cynku, selenu, wit. b1 i b2. No i mamy 5! przyczyn wypadania włosów. A jak z podejrzeniami autoimmuno? Może zbadasz antyTPO, TSH i ferrytynę? To że rok temu było ok, nie znaczy, że teraz jest. Może dlatego loxon nie pomaga. Trzymam kciuki za Ciebie i dam znać, jak mi przestaną wypadać włosy:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało prawdopodobne, żeby to była tarczyca. Kontrolnie sprawdzam co roku, ale jakby mi miały z tego powodu wypadać to już naście lat temu by coś wyszło.

      Usuń
    2. Czasem jest tak, że lekarze źle interpretują wyniki, wiele rzeczy bagatelizują. Może być też tak, że przez lata to nie jest jedna przyczyna, tylko jedno się poprawiło, drugie legło. TSH masz mniejsze niż 2?

      Usuń
  3. U mnie rowniez dywan z wlosow ;/ Ja z kolei z xs wskoczylam w s i rowniez musze przeorganizowac moje zapasy ubraniowe ;) Loxon mnie kusi, jednak troche sie go obawiam, choc pewnie kiedys sie zdecyduje. Taki klebek, jak na Twojej rece, zbieram po wtarciu wcierki. Juz nie wiem, czy nie lepiej odpuscic wcieranie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie jest u Ciebie to genetyka to sie w Loxon nie ładuj. Jest kłopotliwy i skóra go nie lubi.

      Usuń
  4. Ja byłam niedawno u nowego endokrynologa. Zwróciła moją uwagę na to, że niewykluczona jest u mnie nierozpoznana anemia, więc zawsze jest to jakaś droga w której mogę szukać ratunku. Badałaś kiedyś sobie ferrytynę albo żelazo (celowo nie wspominam tu o morfologii)?

    Powiedziała mi też, że Loxon 2,5% jej zdaniem "nie działa", a poza tym, że na efekty po "piątce" mogę czekać nawet rok... No cóż, zobaczymy. Jadę już z drugim opakowaniem, mijają właśnie dwa miesiące i podobnie jak Ty: widzę antenki, ale włosy rzedną w zastraszającym tempie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, teraz będę badać. Miałam jutro, ale muszę być wcześnie w pracy, więc skoczę w wtorek. Ostatnie moje badanie było przekłamane przez tabletki, więc warto je powtórzyć.

      Usuń
  5. u mnie za dobry miesiące bedzie rok z loxonem. Nowych włosów mam całe pasemka. Jednak na czubku nadal są prześwity. Ale jestem cierpliwa... i zbieram na przeszczep :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że z przeszczepami to nie tak różowo? Tylko typ męski się nadaje:( ja żałuję że odstawiłam Loxon, bo miałam po nim zadowalające efekty.

      Usuń
    2. tak się tylko pocieszam z tym przeszczepem :)

      Usuń
  6. Ja się zaczęłam zastanawiać czy Loxon to nie takie placebo :/ Powoduje wypadanie włosów, co tłumaczy się jako zwykłe zjawisko na początku, a potem te włosy wypadają i woooow, włosy odrastają, no normalnie wow. A czy czasem nie odrastają po prostu te, które wypadły Z POWODU Loxonu? :/ Mam nadzieję, że nie, ale nie jestem przekonana w 100%.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, raczej tak nie jest. Ja przy pierwszym podejściem 2 lata temu widziałam różnicę a efekt linienia był minimalny. Taka grzybnia jest teraz.

      Usuń
  7. Też jestem w sytuacji "sprzątanie świata" - mieszkanie mikre a potykam się o wszystko. Tylko jak zaczynam akcję porządkowania to umiem jej zakończyć. :(
    Fajnie, że rosną nowe włosy, ale jeszcze fajniej byłoby gdyby stare przestały wypadać. Loxon działa połowicznie :( Czy istnieje jakaś apteczna alternatywa dla Loxonu? Coś musi być.
    W związku z jesienią postanowiłam zadbać o wnętrze ;) i popijam pyłek pszczeli. Jest ohydny w smaku. Mam nadzieję, że będzie skuteczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są inne produkty które zawierają minoxidil lub aminexil. Właściwie to większość zawiera różne kombinacje z nimi. Ostatnio też palmę dodają, ale chyba już powoli wychodzi ona z mody, taki mam wrażenie.

      Usuń
  8. Eh, mam nadzieję,że włosowy odrost utrzyma się. Życzę Ci tego z całego serduszka! Co do suplementów : najlepszy jest ten na syndrom "zmęczonych nóg" czy jakoś tak... żenada.

    OdpowiedzUsuń
  9. wewnętrznie polecam tabletki SOLGAR włosy , skóra i paznokcie. Był to jedyny preparat (a testowałam prawie wszystkie dostępne na rynku) który mi pomógł. Ostatnio na wypadanie stosuję wodę brzozową na skalp + zmiana szamponu na te z Alterry z kofeiną i się unormowało :) polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniałaś mi o Solgarze:) Tylko, że ja kupiłam formulę 75VM.

      Usuń
  10. " Nawet wyżej wspomniany Loxon zaczął się reklamować" - tez na to ostatnio zwrocilam uwage...i troche mnie to przerazilo. Ja rozumiem reklame srodka na zgage...ale loxon...

    Jeszcze go ludzie zaczna probowac stosowac tak sobie zacheceni reklama ...odstawia jak zobacza, ze wypadanie sie nasila...i zamiast pomocy, beda mieli odwrotny efekt :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Może ktoś zastanowi się czytając ulotkę, ale z drugiej strony teraz chyba nawet wit. C jest upstrzona taką litanią i ludzie się już do tego zwyczajnie przyzwyczaili. Co nie weźmiesz, grozi Ci zgon:/

      Usuń
  11. Czy nadal będziesz kontynuować loxon ,czy rezygnujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie będę stosować. Nie wiem ile, wcześniej planowałam do 3 miesięcy maksymalnie, ale zaraz dobije do 5ciu.

      Usuń
  12. Witaj :) Tydzień temu byłam u endo i jestem bardzo zadowolona z wizyty. Czuję, że w końcu ktoś potraktował mnie poważnie.... Prawdopodobnie diagnoza ze Szpitala jest złą diagnozą. Mam problemy z nadnerczami, a nie PCOS. Wczoraj po raz kolejny robiłam badanie 17 OH progesteron, a za dwa tygodnie będe robić dobową zbiórkę moczu na wydalanie 17KS w moczu. A pozniej do szpitala, tym razem bielańskiego....Cieszę się, że w końcu coś ruszyło, bo chyba najgorsza jest właśnie bezczynność... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że ktoś się Tobą zajął, chociaż lepiej, żeby Ci nic poważnego nie wyszło. Ja tak na początku myślałam, że jak będę wiedziała, że to np. hormony to łyknę tabsy i mi się poprawi. Może tak a może nie, ale świadomość, że coś jest nie tak z organizmem jest kiepska. Bo co wtedy? Ja ostatnio rozmawiałam z ginekologiem, czy mogłabym spróbować z hormonami raz jeszcze, a on na to, że absolutnie nie, on nie będzie ryzykował mojego zdrowia. I teraz pytanie: organizm jest "zepsuty", ale próba "naprawienia" go psuje go jeszcze bardziej. Mam nadzieję, że u Ciebie okaże się to "naprawialne". Koniecznie daj znać jak to tam dalej się potoczy. Trzymam kciuki mocno:*

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz:) To dla mnie bardzo ważne, że dzielicie się ze mną swoimi opiniami.
Anonimki bardzo proszę, podpisujcie się, bo później was mylę:)