wtorek, 6 stycznia 2015

Po świętach (i słów kilka o oleju łopianowym)

Święta. Jak szybko przyszły tak szybko minęły. Oczywiście jak większość ja również wyjechałam do rodziny, a konkretnie do rodzinnego domu i moich rodziców. Próg przekroczyłam wyglądając dosyć barwnie: całą twarz miałam w wypryskach i nie pamiętam kiedy ostatnio tak się prezentowałam, skóra z buzi schodziła mi płatami a głowa swędziała wręcz niemiłosiernie.
Z moją twarzą bardzo szybko i skutecznie poradziła sobie moja mama: uznała, że to uczulenie. Dostałam od niej tabletkę odczulającą, po wieczornym myciu twarzy nałożyłam inny krem niż zawsze i podziałało. Rano obudziłam się innym człowiekiem. Natomiast skóra głowy nadal cierpiała, nie miałam przy sobie żadnych wspomagaczy, a tu wigilia za pasem. Nie zwlekając długo wyruszyłam w „miasto”. Miejscowość niewielka, ale uzdrowiskowa. I to, że uzdrowiskowa jest faktem bardo istotnym, ponieważ na naszym rynku prym wiodą apteki które są niemalże na każdym zakręcie! Czego szukałam? Cerkogelu. Pierwsza, druga, trzecia…nie ma. W niektórych aptekach patrzyli na mnie jak na kosmitę, o co ja pytam? Na koniec wybrałam aptekę która miała być podobno najlepiej zaopatrzona. Tam niestety spotkało mnie to samo rozczarowanie. Szybko przeleciałam w głowie co mogłoby mi jeszcze pomóc. Nigdy nie stosowałam, ale może: Salicylol?! Też nie ma. Niestety farmaceutka nie była mi w stanie polecić nic co byłoby alternatywą. Wzięłam więc szampon Pirolam, a wracając w zielarskim kupiłam olej z korzenia łopianu (na szczęście zielarski w odróżnieniu od aptek mamy bardzo dobrze zaopatrzony). Ten zestaw + tabletki odczulające zadziałał bardzo szybko, bo już po pierwszym myciu czułam wyraźną ulgę. Natomiast sam fakt, że w żadnej z aptek nie mieli Cerkogelu wywołał u mnie niemałe zdziwienie. Nie spodziewałam się, że to taka egzotyka!

Na szczęście okazało się, że coś co kiedyś wydawało mi się, że nie działa zupełnie, a nawet wręcz pogarsza stan mojej skóry od pewnego czasu działa bardzo dobrze. Mowa o oleju z korzenia łopianu. A jako duet z Pirolamem całkiem nieźle poradził sobie z kapryszącą skórą. Jedyne co mnie zaskoczyło między nowo kupionym olejem a tym który miałam we Wrocławiu to kolejność składników i „instrukcja obsługi”. Poprzedni olej kupiłam jakoś wiosną, więc wydawałoby się, nie aż tak dawno temu. Jeszcze nie wiem czy różnica w działaniu jest znaczącą (o ile w ogóle jest), ale na pewno różnią się kolorem i zapachem. Nowy ma intensywniejszy kolor i delikatniejszy zapach, stary ma zapach bardziej oleisty i jest blado żółty.



Składniki (nowy olej):
-Arctium lappa root extract (korzeń łopianu)
-Bideus Tripartita lear extract (uczep trójlistkowy)
-Urtica Dioica lear extract (pokrzywa zwyczajna)
-Inula Elenium root extract (oman wielki)
-Tussilago Farfara lear extract (podbiał pospolity)
-Equisetum Arvanse lear extract (skrzyp polny)

Składniki (stary olej):
-Arctium lappa oil extract (korzeń łopianu)
-Inula oil extract (oman wielki)
-Urtica Dioica oil extract (pokrzywa zwyczajna)
-Tussilago oil extract (podbiał pospolity)
-Bideus oil extract (uczep trójlistkowy)
-Equisetum oil extract (skrzyp polny)

Teoretycznie skład ten sam, jednak kolejność inna. Zmienił się też opis dotyczący użycia.
Sposób użycia(nowy olej):
Do wzmocnienia cebulek włosowych , pielęgnacji zniszczonych i wypadających włosów, skóry głowy oraz przy łupieżu
1-3 razy w tygodniu niewielką ilość oleju wetrzeć w skórę głowy i włosy. Rozczesać grzebieniem w celu równomiernego rozprowadzenia. Głowę owinąć ręcznikiem lub założyć czepek foliowy. Po 1-3 godzinach zmyć ciepłą wodą z łagodnym szamponem

 powiększ

Sposób użycia (stary olej):
Do wzmocnienia cebulek włosowych , przy łupieżu, do pielęgnacji skóry głowy
3-4 razy w tygodniu niewielką ilość oleju intensywnie wcierać w skórę głowy przez 5 min, po 30 min. zmyć ciepła wodą z łagodnym szamponem. Zaleca się stosowanie preparatu w ciągu 2-3 miesięcy
Do pielęgnacji włosów
1-2 razy w tygodniu tamponem nałożyć olej na włosy i rozczesać rzadkim grzebieniem w celu równomiernego rozprowadzenia. Głowę owinąć ręcznikiem lub założyć czepek foliowy. Po 30 min. zmyć ciepłą wodą z łagodnym szamponem.

powiększ

Domyślam się, że nowy opis to ujednolicenie opisu z poprzedniej butelki, który był podzielony na opis dotyczący pielęgnacji skóry i osobno włosów. Osobiście uważam, że stary opis był lepszy. Po pierwsze była na nim informacja dotycząca masażu skóry głowy. Nie każdy musi wiedzieć, że taki masaż jest korzystny, więc taki wpis jest cenną informacją. Dodatkowo w starej wersji była inna informacja dotycząca czasu trzymania oleju na skórze i włosach. Na skórze podany czas był krótki co jest istotne dla osób z łojotokiem. O ile trzymając go dłużej na włosach większej szkody sobie nie zrobimy, tak trzymając za długo na skórze głowy już tak. Oczywiście nie u każdego tak musi być, ale skóra z ŁZS jest bardziej narażona. Zresztą przekonałam się o tym sama na początku stosowania tego oleju, trzymając go dłużej na skórze dostawałam łupieżu. Te 0,5-1h u mnie sprawdza się najlepiej.
To co nowego pojawia się na w opisie olejku i co uważam jest zmianą na plus, to osobna wzmianka dotycząca pielęgnacji rzęs i paznokci, której na starej butelce nie ma.
Praktycznie bez zmian pozostał opis dotyczący pielęgnacji ciała i twarzy, chociaż informacja ze starej butelki o tym, żeby wcierać olej lekkimi masującym ruchami też jest cenna.
Pewnie dla wielu osób te wszystkie informacje są oczywiste, ale ja patrzę bardziej pod kątem osób które nie studiują wnikliwie blogów kosmetycznych i tutaj każda wskazówka jest na wagę złota. Podsumowując: uważam, że poprzednia etykieta była bogatsza właśnie w takie wskazówki:)

Stosowałyście kiedyś olejek łopianowy? Pomaga wam? Ja czasami stosuje też na włosy i buzię, ale bardziej okazjonalnie.

***
Aktualnie na odmianę walczę z przesuszeniem skóry, także jak nie urok to sr...ka.



12 komentarzy:

  1. Wreszcie mogę coś napisać :) Jeszcze nie miałam, choć przymierzałam się do zakupu a nawet próbowałam zrobić własny na bazie samego łopianu. Wyszło średnio :(
    Dobrze wiedzieć, że można używać na rzęsy. Tzn. na brwi także, bo ja potrzebuję zagęszczenia w tej materii.
    Znam ból skóry schodzącej płatami i swędzący czerep nie jest mi obcy, choć powody nieco inne.
    Myślałam, że Cerkogel jest popularnym lekiem i w każdej aptece można go dostać. A nie zaproponowano Ci żadnej alternatywy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nic innego mi nie zaproponowała. Myślę, że nie wiedziała co.
      Ja z brwiami się podałam, domalowuję jak za dużo wyleci;)

      Usuń
  2. mi ten łopianowiec nie przypasował jakoś przy pierwszej próbie jak Tobie... zmywać mi się nei chciał, plątał kudły. ale może dlatego że miałam te starą wersję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja osobiście nie przepadam za tym olejkiem, ale to rzecz gustu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mialam ten olej i bardzo sobie chwalilam, ladnie wygladzal i dociazal wlosy, na wypadanie wprawdzie srednio pomogl ale mialam wrazenie ze koi i nawilza skalp

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja do czynienia z olejem łopianowym mialam pierwszy raz w balsamie z green pharmacy. :) Działa nieziemsko, włosy mi przestały wypadać. :) Zastanawiam się nad olejem z pestek dyni bo jest w promocji w superpharmie. Używałaś może?


    www.alekssan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej z pestek dyni swojego czasu popijałam, ale nie pamiętam czy chociaż raz nałożyła na włosy. Raczej nie.

      Usuń
  7. Nigdy nie stosowałem oleju łopianowego, ale czytając opis produktu z zamieszczonych zdjęć, wydaje on sie być rozwiązaniem na chyba wszystkie moje problemy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie łopianowy sprawdza się podobnie jak lniany - czyli świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja ze względu na moją wrażliwą skórę głowy boję się olejować...chociaż niedawno przeczytałam o cudownych właściwościach jamajskiego oleju rycynowego (link do recenzji: http://cosrocewokowpadnie.blogspot.com/2015/01/piorun-w-szczypiorek.html ) słyszałaś o nim?

    OdpowiedzUsuń
  10. Probowalam olejowac,ale po olejowaniu (Khadi) jeszcze bardziej leca mi wlosy.Oprocz wcierania loxonu myje wlosy bardzo lagodnym szamponem.Raz na tydzien maska na skalp i wlosy mocno nawilzajaca -oto cala moja pielegnacja,nie susze suszarka,nie modeluje,a moje wlosy i tak maja to w nosie i dalej wypadaja.Loxon pomogl na tyle,ze ze 120 wlosow dziennie wypada teraz 60- odrostu zero,a po 4 miesiacach juz cos powinno sie dziac.Poczekam do 6 miesiecy i biore sie za loxon 5. Musze powiedziec,ze powoli trace nadzieje,kupilam nanogen,zeby jakos zatuszowac moj wspanialy przedzialek,ale jeszcze nie uzywam.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) To dla mnie bardzo ważne, że dzielicie się ze mną swoimi opiniami.
Anonimki bardzo proszę, podpisujcie się, bo później was mylę:)