niedziela, 10 lipca 2016

Podsumowanie po pół roku

Jakiś czas temu napisałam o mojej poprawie. Teraz będzie małe sprostowanie, bo o ile faktycznie w momencie kiedy dodawałam post uważałam, że jest lepiej, tak chwilę później sytuacja wróciła do „normy”.  Ostatecznie poprawę zaobserwowałam, ale dopiero miesiąc temu, żeby więc  znowu nie robić falstartu piszę o tym dopiero teraz.

Na czym ostatecznie stanęło: na 99% jest to łysienie androgenowe. Nie ma się co czarować. Mogę sobie szukać, ale i tak wszystko wskazuje na to. Nie chcę tracić więcej czasu na rozważenie, czy nie zaszkodziła mi ta marchewka którą zjadłam pół roku temu, albo czy aby krzywo wiatr nie przeleciał mi przez włosy. Nie. Obraz jest jednoznaczny. I to nie jest moja diagnoza.

Aktualnie jestem na hormonach, minoxidilu oraz metforminie.  O ile o hormonach i minoxidilu wspominałam wcześniej, tak metformina jest czymś nowym. W maju miałam wizytę u endokrynologa i o wg jego opinii mam insulinooporność. Powiedzmy, że nie do końca zgadzam się z tą diagnozą, niemniej moje wyniki są z całą pewnością gorsze niż były 3 lata temu i na pewno nie można ich określić jako całkowicie prawidłowe, ale insulinoopornością bym tego nie nazwała. Kto się orientuje w temacie wie, że wiąże się to ze zmianą stylu życia, po staremu: z przejściem na dietę. I zupełnie nie uważałabym tego za złe, bo to zdrowa dieta, natomiast tabletka do posiłku budzi już moje wątpliwości. Nie mam siły (i kasy) żeby konsultować  to z innym lekarzem. Napisałam do osoby która prowadzi portal poświęcony temu zagadnieniu (nie będę podawać jego nazwy) i ta osoba napisała mi, że wyniki nie są złe, leki powinny pomóc. W obliczu tego postanowiłam mimo wewnętrznego sprzeciwu jednak włączyć leki  do „jadłospisu”.  Po ponad miesiącu mogę stwierdzić jedno: na pewno dawka docelowa która została mi przepisana jest za duża. Początkowo brałam 500mg na dobę, w drugiej fazie już 1000mg. Ponieważ kontakt z lekarzem mam utrudniony, sama podjęłam decyzję do powrotu do 500mg. Na razie jest ok, chociaż zdarzają się momenty, że mam wrażenie, że cukier mam za niski. Docelowo trochę ta dieta pokrzyżowała moje inne plany związane z uprawieniem sportu. Nie będę się zagłębiać w ten temat, ale jedzenie i ćwiczenia w jakiś niezrozumiały dla mnie sposób wchodzą u mnie ze sobą w konflikt. Próbowałam na najróżniejsze sposoby i ostatecznie jak już wymyśliłam co najlepiej współgra u mnie z ruchem, to okazuje się, że nie bardzo mogę to jeść.  Ale my nie o tym! Problemy z insuliną to zaburzenia hormonalne i mój endo uważa, że problemy z hormonami są następstwem insulinooporności. Poprawa jednego pociągnie za sobą poprawę drugiego, więc i włosom powinno to pomóc. Dermatolog do którego chodzę i z którym chyba na razie zostanę, bo jest póki co najsensowniejszy z tych z którymi obcowałam, również uważa, że insulinooporność może u mnie powodować takie problemy. 

Na razie dieta raczej nie zrobiła rewolucji u mnie. Bardziej o poprawę podejrzewa hormony i minoxidil. Jeśli będę efekty z diety to jeszcze nie teraz. To dopiero początek a ja próbuję to ogarnąć. Nie jest łatwo. Mi nie jest łatwo.  Popełniam dużo błędów z niewiedzy, dużo z głupoty i całkiem niemało z lenistwa. Nie mogę powiedzieć, że jem całkiem źle, bo gdyby tak było to nie zrzuciłabym tylu kilogramów, a co ważne, badania miałam robione zanim zaczęłam ćwiczyć i myśleć o zmianie stylu życia, więc zapewne gdybym poszła na badania teraz wyniki na pewno byłyby lepsze. Diagnoza tylko umocniła mnie w tym, że muszę to kontynuować. Nie może to być przygoda do momentu aż wcisnę się w kostium kąpielowy a kiedy przyjdą jesienne chłody powrócić do pałaszowania słodyczy.  

To co wiem: nie mam co liczyć na to, że będzie tak jak kiedyś.  Zostało mi to powiedziane wprost. Mogę jednak starać się, żeby ni było gorzej. Oby się to udało.


Nie dodaję żadnej fotki, bo zmiana nie jest na tyle widoczna, żeby ją zauważyć na zdjęciach.  Po prostu mniej wyciągam z sitka. 

Dlaczego napisałam w tytule po pół roku? Nowy rok, postanowienia i zmiany. Chyba po raz pierwszy w swoim życiu tak mocno się zaparłam, żeby moje postanowienia noworoczne zrealizować. Okazało się, że nawet wizyta u lekarza musiała być postanowieniem. Kto boryka się z tym tyle lat co ja wie, że przychodzi moment, że najzwyczajniej w świecie ma się dość. Dodatkowo komentarze, włosy to nie ręka, są gorsze tragedie w życiu na pewno temu nie pomagają. Ja nie zaprzeczam, bo jest to prawda, ale jeśli możemy dlaczego nie mamy zrobić czegoś dla siebie. 

Mam nadzieję, że u tych z Was które walczą też jest poprawa:)

57 komentarzy:

  1. Mastiff, a orientujesz się może czy bycie bardzo szczupłym wyklucza insulinooporność? W internecie raczej wspomniane jest o tendencji do tycia, dlatego zastanawiam się czy sama powinnam wykonać takie badania (też cierpię na uporczywe łysienie + trądzik aktualnie zaleczony Izotekiem i mam podwyższone androgeny) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyklucza. Faktycznie zazwyczaj insulinooporość rozpoznaje się u osób z nadwagą, aczkolwiek znam przypadek i to bardzo mi bliski, gdzie dziewczyna jest potwornie szczupła i ma insulinooporność. Ona na szczęście nie ma problemów z włosami, więc to też nie jest regułą. 3 lata temu ważyłam prawidłowo a już wyniki wskazywały na to, że coś jest nie tak. Możliwe, że przez to, że przytyłam i wyniki są mniej ciekawe. Obaj moi endokrynolodzy powiedzieli, że osoby szczupłe również maja insulinooporność, aczkolwiek faktycznie są to rzadziej spotykane przypadki.
      A badali Cię pod kątem PCOS?
      Krzywa cukrowa i insulinowa na 75g glukozy, badanie na czczo i po 1 i 2 h: badanie nie jest może najtańsze, bo coś ponad 100zł kosztuje, ale z drugiej strony jeśli go nigdy nie robiłaś to bym to sprawdziła. Mi to badanie zleciło dwóch niezależnych endokrynologów na podstawie podwyższonych androgenów i nierównowagi lh/fsh. Niestety nie jest refundowane.

      Usuń
  2. pkurcze teraz ta choroba z androgenami i uciekaniem włosów to jakaś zmora... u moich dwóch kumpeli wykruyto..

    OdpowiedzUsuń
  3. Najgorsze właśnie są takie postawy ludzi: to tylko włosy... Mi się już płakać chce jak widzę, przy samym myciu wypada mi około 100 włosów + czesanie + suszenie. Wypadają mi baby hair wszędzie i albo panikuje albo właśnie czubek głowy przerzedza mi się. Byłam na loxonie 5% pół roku, efekty super ale... nie tylko na głowie doszły super włoski na rękach, twarzy i gdziekolwiek tylko chyba mogły :) czy to prawda że loxon jest skuteczny tylko przy łysieniu androgenowym? Przestałam go stosować przez nadmierne owłosienie, ale po 3 msc nie stosowania go, wszystko jest tak jak było :O aktualnie biorę Biotebal, myję głowę Bioderma Nie DS+ ( miałam tłustą skórę głowy,po 2 dniach robily mi się kuleczki łoju na skorze) wiec teraz jest przynajmniej czysta skóra głowy i nie swędzi. Dodatkowo myje tez Pharmaceris H na wypadanie włosów... i dalej wypadają jak szalone (zaczęłam tak myć i brać leki około 10 dni temu). Gdy zbadałam się przed wcieraniem loxonu, THC FT3 FT4 miałam super, kortyzol (hormon stresu) też, krew również :O czy możesz mi coś podpowiedzieć? Bo nie wiem co robić a włosy coraz rzadsze:O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało informacji podałaś, żebym mogła Ci coś podpowiedzieć, tym bardziej, że ekspertem jakimś specjalnym nie jestem. U jakich lekarzy byłaś, jakie badania Ci zlecili, czy ktoś postawił Ci już jakąś diagnozę?
      Minoxidil stosuje się nie tylko przy łysieniu androgenowym, ale zasadniczo ja bym nie stosowała go jeśli wypadanie włosów ma inną przyczynę, właśnie ze względu na skutki uboczne.

      Usuń
    2. Byłam jedynie u dermatologa, wczoraj zapisałam się do endokrynologa. Dermatolog nie zlecił mi żadnych badań :O po 16 min moich opowieści, nawet nie sprawdziła mi skóry głowy tylko od razu wpisała loxon 5%. Sama zaczęłam dociekać i na własny koszt robić badania np. Tsh ft3 ft4 kortyzol. Niestety ginekolog nie chce mi wypisać żadnych badań na hormony. Na moje pytanie u dermatologa czy to może być l.androgrogenowe to się głupio zaśmiała i powiedziała ze przesadzam. Jutro idę do trychologa...

      Usuń
    3. Dodam jeszcze ze wszystkie wyniki miałam w normie, morfologia krwi również... :(

      Usuń
    4. Lekarz może Ci tylko wypisać jakie możesz zrobić badania, ale one nie są refundowane, więc możesz je zrobić sobie na własna rękę. Są drogie i to jest minus. Czasami lekarze "kładą" do szpitala i wykonują badania, ale to trzeba trafić. Dobra wola lekarza.

      Usuń
  4. Witam Cię serdecznie.Ja również walczę z problemem łysienia i teraz zdecydowałam się na mezoterapię jest najmniej inwazyjna Czy zastanawiałaś się kiedyś nad ta metodą ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zastanawiałam się, ale te które do tej pory były dostępne miały wątpliwą skuteczność, a były drogie. Teraz pojawiła się mezoterapia osoczem, ale jest bardzo droga. Ma lepsze rokowania, ale też nie u wszystkich działa. Nie mogę sobie pozwolić na taki wydatek przy takim ryzyku:(

      Usuń
  5. Na twojego bloga trafiłam przez przypadek ale jak zaczęłam czytać to nie mogłam sie oderwać. Jakbym czytała o sobie. Borykam sie z problemem juz 7 lat i przeszłam przez wielu lekarzy dermatologów, trychologow, endykrynologow i wszystko g... Dało. Tez oczywiscie diagnoza androgenowe, łojotokowe pomimo super badań. Do tego wkręcany mi problemy z tarczyca ale to długo by pisać o tym. Trafiłam ten na lekarza medycyny naturalnej i on uświadomił mi wiele rzeczy. Min. Ze jeżeli sie nie oczyścimy to organizm jest niedożywiony. Ze każdy ma pasożyty i u niektórych prżejmuja kontrole nad organizmem. Robiłam tez analizę pierwiastkową włosa z czego wyszło mi że jestem mega niedożywiona. A masz jakies inne problemy oprócz wlosow? Np. Zaparcia albo brałaś antybiotyki? Jak z aktywnością fizyczna? To wszystko ma wpływ. Ja oczywiscie mam takie prześwity ze musiałam sobie uzupełnić wlosy ale dopiero po kuracji oczyszczającej jelita i aktywności fizycznej jest super. Mam mega energię, cieszę sie życiem i cały czas wierze ze utracone wlosy odrosna. Jest światełko w tunelu bo cos kiełkuje. I juz nie wypadają. A to jest mega sukces. Chętnie porozmawiam o moich doświadczeniach jesli masz ochotę. Zapomnialam ze kazano mi odstawić pszenice i to tez mi pomogło. Pozdrawiam i wierze ze damy radę. A teraz ide na mezoterapia skory głowy zeby dać kopa cebulkom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma to sens i o tym też słyszałam. Zresztą moja przygoda od robali się zaczęła;)tylko, że byłam wtedy młoda i głupia i nikt mi nie powiedział, że to nie żadne robale w moim organizmie, tylko sama to sobie zrobiłam. Nie twierdzę, że problemy z jelitami są bez wpływu, bo problem, to czasami suma pomniejszym problemików, ale u mnie to niestety raczej zaburzania odżywiania w wieku nastoletnim spowodowały to co mam teraz oraz genetyka. Staram się odżywiać lepiej, nie powiem dobrze, bo będzie to kłamstwo. Nie jestem tego nauczona, żeby jeść poprawnie. Pracuję nad sobą i mam nadzieję, że ta insulinooporność (bądź jej przedsionek, bo wolę tak o tym myśleć, niż to, że z tym się urodziłam i z tym umrę)zmusi mnie do większego dbania o to co mam na talerzu.
      Jestem bardzo ciekawe jak u Ciebie wyglądało to oczyszczanie jelit i chętnie o tym z Tobą porozmawiam. Chociaż z tego co już kiedyś czytałam na ten temat to są jakieś rzeczy których się boję. Może niesłusznie.

      Usuń
    2. Ja tez nigdy dobrze sie nie odzywialalam, do tego nikt mnie nigdy nie uświadomił ze trzeba dobrze myć ręce, nieobgryzywac paznokci itp. Do tego silny trądzik młodzieńczy który lekarze traktowali antybiotykami a to wszystko zaburza nasz system obronny. Do tego miewałam biegunki naprzemian z zaparciami. Nikt mi nigdy nie wspomniał ze to moze byc problem z jelitami. A prawda jest taka ze jesli jelita sa zanieczyszczone to wszystko zaczyna sie psuć. Dwa razy rodziłam i robiono mi przed porodem lewatywę, a po ty widziałam u siebie zmianę ze wlosy były w lepszym stanie i cera rownież jakby nabrała blasku ale to nie trwało oczywiscie zbyt krótko. To dało mi do myślenia. dlugo nie mogłam sie zdecydować na drugie dziecko ponieważ cały czas trwała moja walka o wlosy oczywiscie z miernym skutkiem, było gorzej i gorzej. Dlatego wkoncu zdecydowałam sie na ciąże. W ciazy wlosy nie wypadały ale po było jeszcze gorzej ale to oczywiscie normalne tylko ze przy moich prześwitach takie wypadanie było istna tragedia. Wkoncu trafiłam do tego lekarza medycyny naturalnej. Noi zaczęło sie. Odrzucenie pszenicy do tego dobre multiwitaminy dwa razy dziennie i oczywiscie witamina c. I regalen na oczyszczenie wątroby. Do tego colostrum i preparat kupowany u niego jpg z suszu jabłek. Po jakiś dwóch miesiącach włączyliśmy orzech czarny naprzemian z ziemia okrzemkowa. Efekt taki ze biegunek juz nie mam wcale. Zaparcia bardzo rzadko gdy pozwolę sobie na cos niedozwolonego. Robaki wychodziły ale nie od razu. Do tego po roku wyszła glista i jakies dziwne robale. Podczas oczyszczania wychodziły bolące krosty wielkie ale pod skóra i za dwa dni znikały. Skora jest o niebo lepsza. Wlosy tez przestały wypadać. Nie jest to tak ze zabijesz je szybko bo one żyją z toba tyle lat i jest im tam dobrze. Zabierają z nas wszystko co najlepsze. Poczytaj sobie o oczyszczaniu organizmu. Mam mega energię, nie potrzebuje żadnych kaw, mam chęci do życia, a miewałam rownież depresje. Napewno nie mam łaknienia na słodkie a kiedys pochłaniałem słodycze. Sa rożne metody oczyszczania moze warto spróbować chociaż te krótkie i zobaczysz czy czujesz różnice. Czytałam rownież o lewatywach i chciałabym spróbować. Jestem teraz po seri karboksyterapii i mezo. Raz na tydzień robiłam. W sumie 5 razy. Bardzo bolało ale mam nadzieje ze wkoncu zaczną rosnąć tam gdzie sa prześwity. Podobno juz powinno byc widać różnice po dwóch miesiącach wiec zobaczymy.

      Usuń
    3. Zazdroszczę, ja 4 lata temu nie miałam jakichkolwiek problemów z wyglądem ale postanowiłam, że zacznę się zdrowo odżywiać i zaczęłam właśnie od oczyszczania. Niestety miałam w sobie takie ilości świństwa, że organizm nie nadążył z pozbywaniem się tego i doszło u mnie do wtórnego zatrucia toksynami. Od tamtej pory praktycznie wyłysiałam i nic nie pomaga.

      Usuń
  6. Zapomnialam sie podpisać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej, czytam Twojego bloga i naprawdę podziwiam Cię za Twoją walkę.Przedstawię tu swoją historię, która cały czas trwa. Zawsze miałam problem z łojotokiem i mega gęste włosy 20 cm w obwodzie. Włosy bardzo szybko się przetłuszczały, a skóra głowy 1, 2 dni po umyciu podśmierdywała, ale przypisywałam to intensywnemu poceniu i "urodzie", z czasem problem się nasilał, trwało to może 5 lat. Przez ten cały nie przejmowałam się tym zbytnio, nie pofatygowałam się, aby poszukać informacji o problemie w internecie, nie poszłam do dermatologa, nie kupiłam odpowiedniego szamponu, zwyczajnie prowadziłam siebie do katastrofy. Całą sytuację uważałam za błahostkę. Problem się nasilał i pobolewała mnie skóra na czubku , głowy, co przypisywałam wysoko upiętemu kokowi, włosy dziwnie się plątały, a poduszka pachniała łojem, pod paznokciem po jednym dniu pojawiał się osad. Z perspektywy czasu, stwierdzam, że byłam - idiotką i nigdy sobie tego lekceważenia nie wybaczę. Przy wcześniejszej reakcji pewnie teraz znajdowałabym się w innym punkcie. Potem zaczęło się piekło, masowe wypadanie włosów i straszliwie swędzenie, bardzo czerwona skóra głowy, początek leczenia dermatologicznego. Obecnie jest lepiej, skóra jest w lepszym stanie, myję włosy codziennie usuwając lepką warstewkę, nie ma też przykrego zapachu. Straciłam połowę włosów i dalej wypadają. Nie wiem, czy jest jakaś szansa,żeby powstrzymać te łysienie, czy lepiej już teraz zgolić się na łyso i kupić perukę. Najbardziej dobija mnie poczucie winy, że sama sobie zgotowałam ten los, stres, depresję i godziny spędzone na płaczu. Polak mądry po szkodzie. Dermatolog mnie pociesza, mówiąc, że gdy sytuacja się ustabilizuje to wszystko mi odrośnie. Mogę liczyć na jakieś rady, nadzieję na cud?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez całe życie walczę z łojotokiem i czesto swędzi skóra głowy. Ale z tym to jakoś sobie radzę. Demagogom juz nie ufam bo wszystkie ich rzeczy albo wyciszali na chwile swędzenie albo wysuszały jeszcze bardziej i tak wkolko. U mnie walka juz 7 lat ale sie nie poddaje i chyba nigdy nie poddam. Kiedys gdzieś wyczytałam ze jak wlosy przez 5 lat nie odrosły to nie odrosna juz ale ja wierze ze odrosna. Wiem ze to nikogo nie pocieszy ale starajmy sie skupiać na innych rzeczach, i zajmować sobie czas. Ja tak robie. Skupiam sie na super formie, na pośladkach, brzuszkach zeby jak najlepiej wyglądać. Trzeba sie mega spocić zeby endorfiny sie uwalniały i wtedy jest sie mega szczęśliwym. Dotleniają sie tez cebulki, moze warto spróbować. Co do lojotoku to warto siegnąć po wierzbownice. Sa to zioła ktore upłynniaja łoj i skóra sie mniej przetłuszcza. Warto poczytać i spróbować. Powodzenia

      Usuń
    2. Ech, skąd ja to znam:/ Człowiek olewa a później pluje sobie w twarz. Możemy sobie podać ręce. U mnie łojotok nie jest tak silny, więc może od razu Ci podam namiar na osobę która jest w tej materii specem: łojotokowa głowa (prowadzi blog). W gorszych momentach to u niej szukałam wiedzy.
      Jeśli u Ciebie problemem jest łojotok, to dermatolog zapewne ma rację . Popatrz na włosy łojotokowej głowy. Są męga gęste!
      Nastaw się pozytywnie. To co jeszcze bym wzięła pod uwagę, tak awaryjnie, to czy nie masz jednak jakichś problemów z hormonami. Łojotok to często podwyższone androgeny.

      Usuń
    3. Mastiff, dziękuję za słowa wsparcia, sa dla mnie bardzo ważne. Właśnie w piatek odebrałam badania hormonalne, wszystkie parametry sa w normie, nie mam PCO, ale z 2 strony zawsze mialam problemy z nadmiernym owlosieniem, moze nie jakos drastycznie, ale jednak, plus tlusta cera. Endo powiedzial, ze zapisze mi vibin z powodu hiperandrogenizmu, wiec juz sama nie wiem.....czy to moze byc Aga ?

      Usuń
    4. Zapomniałam jeszcze zapytać, jak sobie psychicznie radziłaś/ radzicie z tą całą sytuacją? , bo to jest niemały problem, jak sobie poradzić z utratą kobiecości, swędzeniem i pieczeniem i nie zwariować. Wiadomo jedne kobiety są mniej silne psychicznie, 2 bardziej, ale niestety tutaj cierpi miłość własna i poczucie własnej wartości, pojawiają się myśli, że żaden facet na Ciebie nie spojrzy, pojawią się trudności z pracą, jakie będzie nasze życie ect. Zwłaszcza jeśli towarzyszy temu poczucie winy, tak jak w Naszym przypadku. Ja tak jak napisałam wcześniej wpadłam w depresję, ciężko mi funkcjonować, zwłaszcza jak miało się taki atut i było to normalnością, codziennością, a tu taki cios. Zwykle mamy milion innych kompleksów i nam nimi rozmyślamy, a potem włosy przesłaniają wszystko ehh....

      Usuń
    5. AGA może być jak najbardziej przy prawidłowym poziomie hormonów.

      Jeśli coś trwa bardzo długo to siłą rzeczy w którymś momencie musisz to zaakceptować. Nie da się całe życie walczyć, bo można zwariować. Wiadomo, że są momenty lepsze i momenty gorsze. W chwili kiedy lekarze powiedzieli mi, że jest małe prawdopodobieństwo, że będę miała stan taki jak chociażby 10 lat temu, to wiedziałam już, że mogę bić głową w ścianę a tego nie zmienię. Szukałam w miarę swoich możliwości (również tych finansowych, bo to też jest ważne) sposobu, żeby sobie pomóc. Czasami popełniałam błędy i zamiast kroku w przód robiłam krok w tył. Mimo to, jeśli była chociaż nieduża poprawa to cieszyło mnie to podwójnie, bo to znaczy, że cokolwiek można zrobić.
      Oczywiście, że kiedy patrzę w lustro i widzę prześwity to mnie to boli. Z drugiej strony są dużo gorsze rzeczy w życiu. Mnie jedyne co boli to ignorancja lekarzy. Widać to chociażby po tym co pisze Natalia (kilka wpisów niżej) o swojej Pani doktor: ilu jest takich lekarzy którzy chcą pomóc tak jak ona? Dlaczego, żeby ktoś zainteresował się moim problem muszę przejechać pół Polski mimo, że gabinet lekarski jest na każdym kroku? Chyba tak nie powinno być.

      Usuń
    6. Dokładnie, zgadzam się, przecież od tego oni sa żeby pomóc, i proszę się nie śmiać, ale uwazam, ze kazdy dermatolog powinien lysieć, wtedy może okazałby trochę empatii... Ja,chyba tez przejade sie do tej Pani, zeby sie zdiagnozowac, czy to olewane przez te 5 lat i doprowadzone do poziomu hard lzs, czy jako bonus mam jeszcze AGA, bo wypadanie zaczelo sie rok temu, a jak zrobil,sie ten ostry stan zapalny to lecialy jak szalone- efekt zostala polowa. Zamiast stawac na glowie, zeby wyplenic lupiez to hmmm teraz mamm.

      Usuń
  8. Mastiff czytam Cię prawie od samego początku i z wypiekami na twarzy śledzę Twoją historię, bo jest bardzo podobna do mojej. Też jestem insulinooporna i biorę Metformax (zaczynałam od 500mg, aktualnie 1500mg), no i niedoczynność od 6 rż plus PCOS (spironol) - święta trójca odbierająca moją kobiecość ;/. Czy mogłabyś napisać jaką dietę stosujesz (coś więcej na ten temat, może jakiś post?) i jaką aktywność fizyczną uskuteczniasz? Mnie lekarze powiedzieli, że mam stosować dietę, ale podali tak mało szczegółów, że nie wiem do końca jak się zabrać. Czytam sprzeczne informacje i błądzę. Byłabym wdzięczna za więcej informacji, bo boję się, że jak tak dalej pójdzie, to będę miała coraz większą dawkę Metforminy, a tego chciałabym jednak uniknąć. Z góry dziękuję i gratuluję systematyczności i samozaparcia, bo dobrze wiem jak bywa trudno :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kurcze ja specem nie jestem:( jest portal prowadzony przez dziewczynę z insulinoopornością, o dokładnie takiej nazwie: insulinooporność. Najwięcej czerpię od niej. Mi lekarz zalecił bardzo restrykcyjną dietę i sporą dawkę leków, 1000mg dziennie. To dla mnie było za dużo. Już po 4 dniach miałam na czczo cukier na granicy dolnej normy a w ciągu dnia zdarzało mi się dosłownie rzucać na słodkie. To było bez sensu, dlatego zmniejszyłam sobie sama dawkę leków do 500mg. Otrzymałam teraz glukometr, więc będę w stanie bardziej to kontrolować.
      Odnośnie ćwiczeń słyszałam trochę sprzecznych informacji, ale to może mi się za dużo nakłada: przy isnulino dobre są ćwiczenia siłowe, ale złe są przy podwyższonych androgenach, ćwiczenia cardio są dobre przy podwyższonych androgenach, złe przy insulinooporności. Czy to prawda? Nie wiem. Chyba mam to w nosie. Lubię biegać i daje mi to masę radości. Też na pewno inaczej jest jak coś się wykonuje zawodowo, a inaczej dla siebie, po pracy, dla relaxu:)

      Napiszę Ci czego ja się najbardziej trzymam: unikam pszenicy, ale nie zdejmuję panierki jak mi znajomi usmażą kotleta;) zero cukru, słodyczy, jeśli już do czegoś to ksylitol, ale to bardziej jak piekę. IG niski i nie jem przetworzonego. Największy ból to nabiał, bo ja uwielbiam, a tutaj trzeba uważać bo, np. mleko...tak niekoniecznie. Staram się wybierać więc takie z mniejszych mleczarni. Żadnych skaz nie mam więc jogurty i inne jem i to mi wpisał w dietę lekarz. No i mięso i ryby. Podstawa naszej diety. Ja nie jem ryb, bo śmierdzą. Mięso też śmierdzi;) no i taki ból. Uwielbiam owoce i pewnie z nimi przesadzam. Oczywiście wybieram te z niższym IG.

      Ale powiem Ci, że faktycznie Ci się trafił zestaw:(bardzo współczuję. PCOS i isnulinooporność są ze sobą bardzo mocno powiązane, ale pewnie to wiesz. Może zamiast podwyższonych androgenów masz akurat to? Nie byłoby to taki złe, bo chyba łatwiej to kontrolować niż hormony. Niedoczynność na pewno tu mocno bruździ, bo przecież gro kobiet mimo leczenia nada ma problemy z włosami:/

      Usuń
  9. Mastiff, najważniejsze, że w końcu wiesz, że to łysienie androgenowe. Najtrudniej to przyznać przed sobą, że właśnie na to cierpimy. Zaakceptować diagnozę. Mam to za sobą. Też leczyłam się metforminą, dieta, ruch fizyczny. Po pół roku mogłam jednak całkiem odstawić metforminę. Ale sport pokochałam na szczęście. Z dietą różnie bywa, bo ciężko sobie odmawiać zawsze wszystkiego.

    A jeśli chodzi o włosy: we wrześniu miałam 20% miniaturyzacji w okolicy czołowej, teraz tylko 3%, poprawa wg dr Rakowskiej bardzo duża, odwracania procesów łysienia androgenowego. Także jak najbardziej da się skutecznie walczyć z tym dziadostwem.
    Trzymam kciuki za Ciebie, żeby jak najwięcej mieszków się zregenerowało; jesteś już na dobrej drodze. Teraz może być tylko lepiej, trzeba jedynie i aż uzbroić się w cierpliwość, dyscyplinę i systematyczność. I niestety bez leków nie da się ujarzmić androgenów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już kilkukrotnie zastanawiałam się nad wizytą u tej Pani i pewnie gdyby nie to, że mam daleko do Warszawy już dawno bym się do niej wybrała.
      Długo się czeka u niej na wizytę?
      Nie sądzę, żeby leki które mam mi pomagały. Hormony mam przepisane bardzo słabe, niestety nie mogę mieć mocniejszych. Już te są na granicy. Jak czasami nie mogą złapać oddechu to pierwsze myśl...cholera, hormony! Będę w październiku u endo zapytam, czy jest inna droga, bo chętnie bym odstawiła. Sądzę, że to Loxon trochę to wszystko wstrzymuje.

      Napisałaś poprzednio, że bierzesz sterydy i coś czego nie kojarzę. Czy Ty masz to stosować już stale? Co się stanie jak odstawisz? Ja się tego najbardziej obawiam:/ Przecież nie będę zawsze na lekach (tu akurat myślę, o hormonach)

      Minoxidilu nie stosujesz, prawda?

      hmmm, u mnie z dietą różnie, ale na pewno jest lepiej niż było. Sport, po mojemu, ale jest:) Najbardziej bieganie, ale takie dla siebie.

      Z tym odwracaniem miniaturyzacji to ja tak do końca nie wierzę, nie u siebie. Za wiele lat minęło, żeby mogło się to cofnąć:/Skoro 5 lat to maksymalny okres czasu to u mnie termin dawno minął:/

      Napisz mi coś więcej jak może o tej doktor jeśli to nie problem. Może faktycznie zastanowię się nad wizytą na jesieni:/

      Usuń
  10. Na wizytę czeka się około 3 miesiące. Warto ze względu na to, że jest świetna w trichoskopii, choć docelowo się u niej nie leczę, tylko u endokrynologa.

    Szczerze, to na same włosy trzeba konkretnych leków (przynajmniej tak jest u mnie, Spironol, metformina nie pomogły tu za wiele).

    Mi loxon nie pomógł, spowodował wypadanie na poziomi 500 sztuk. Dopiero Flutamid to zatrzymał, ale nie każdy lekarz się zgodzi na ten lek ( potencjał hepatotoksyczny ma, ale trzeba się badać po prostu i dbać o siebie, unikać alkoholu).

    Leczę się obecnie Avodartem (to jest dutasteryd, ale tylko ma budowę sterydową, nie jest to taki typowy steryd, o którym każdy w pierwszej chwili pomyśli).

    Cóż, Rakowska nie ściemniała mi, zresztą sama doskonale znam mechanizm tej choroby - dopóki hamujesz androgeny/enzym 5AR jest ok, odstawiasz - miniaturyzacja postępuje, chyba że stanie się jakiś cud, coś się odmieni, w sumie nie wiadomo jak to jest. Jeszcze nie próbowałam odstawiać.

    Ale dutasteryd można stosować cały czas, tylko w ciążę zajść nie wolno, rzecz jasna.

    Ja zachwyciłam się crossfitem (mając pcos nie mogę przeginać z ciężarami, ale z drugiej strony przy IO lepiej zbudować mięśnie, by poprawić wrażliwość na insulinę).

    Masttiff, nie wiadomo jak to jest z miniaturyzacją. Ja u siebie zauważam odrost włosów w miejscach, w których nigdy ich nie było ( nad czołem). Tak jakby zahamowanie androgenów obudziło jakieś mieszki, które całe życie były uśpione.

    Jeśli chodzi o najskuteczniejsze leki na AGA to właśnie Flutamid ( ja stosowałam pół roku, teraz wróciłam na chwilę) no i Avodart (dutasteryd jest lepszy od Finasterydu, który blokuje tylko jeden typ enzymu 5AR). Mi nic nie dolega, skutków ubocznych właściwie nie mam, ale każdy jest inny. Wiadomo, to leki, a nie cukierki, więc trzeba to dobrze przemyśleć, na co jest się gotowym dla ratowania włosów.

    Ta pani dr jest dermatologiem. Nazywa się Adriana Rakowska. Przyjmuje w Warszawie. Zajmuje się tylko włosami, łysieniem. Ludzie z całej Polski do niej jeżdżą. Pisała doktorat o tej trichoskopii i książkę o tym w języku ang. W każdym razie liczą się z nią nie tylko w PL chyba :) Jeśli chodzi o leczenie, jest bardziej zachowawcza (jak to kobieta), nie polecała mi Flutamidu (ale prawda jet taka, że to najsilniejsza broń na tę chorobę).

    Jak chcesz, to Ci podesłać mogę linki z pubmedu odnośnie Flutamidu, dutasterydu, finasterydu itp :)


    Jak będziesz miała jakieś pytania, chciała pogadać, to pisz śmiało. Ja już przez to łysienie prawie się wykończyłam (serio), ale odbiłam się od dna i doskonale wiem jaka to trauma i tragedia dla każdej kobiety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy te leki przepisała Ci ona czy endo? Bo wnioskuję, że jednak endo? Bo tak się zastanawiam, czy jeśli przyczynę znam, no bo znam, to czy wizyta u niej coś wniesie? Czy nie lepiej nawet na bazie tego co piszesz Ty, poro zamawiać z endokrynologiem nad mocniejszą terapią. To już powiedzmy rozważania, ale ciekawi mnie ta droga od niej do endokrynologa.

      oczywiście jeśli możesz mi podesłać, to ja poczytam:)

      Usuń
    2. A możesz powiedziec do jakiek eno w wawie chodzisz? Ja bylam u Rakowskiej, bralam przez rok steryd i pomógł, ale ze nie miałam funduszy na wizytę ponowną, to odpuściłam i niestety problem wrócił.
      Pozdrawiam AsMac

      Usuń
    3. Ja w Warszawie tylko do Rakowskiej chodzę. No niestety, z włosami nie ma przebacz, wystarczy krótka przerwa w leczeniu i wszystko może się posypać.

      Usuń
    4. A możesz mi powiedzieć, czy podczas brania Twoich leków bierzesz również tabletki antykoncepcyjne? Ja bym chętnie zaczęła leczenie Flutamidem, ale planuję mieć dzieci za jakieś 3 lata i boję się, że po odstawieniu znów byłaby tragedia włosowa. Czy planujesz przerwę z Flutamidem, czy jest to kuracja ciągła do końca?

      Pozdrawiam AsMac

      Usuń
  11. To kilka linków:
    http://www.ijdvl.com/article.asp?issn=0378-6323;year=2014;volume=80;issue=6;spage=521;epage=525;aulast=Boersma
    a tu krótsza wersja z pubmedu:

    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25382509
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21487083


    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12524069

    Leki przepisał mi endokrynolog, to on prowadzi moje leczenie. Chodziłam do wielu, w końcu trafiłam na tego, który wysłał mnie do szpitala na badania i co ważne, mimo że nie ma doświadczenia z takimi lekami jak FLutamid czy Avodart, to jest otwarty i nie boi się skutecznych, ale silnych leków. Przemawia przez niego empatia. W końcu ktoś, kto przynajmniej stara się rozumieć co czuje kobieta w takiej sytuacji.

    Ja jeżdżę do niej tylko na trichoskopię, by wiedzieć w jakim stanie są mieszki. To dla mnie taka morfologia włosów. Nie dowierzam temu co widzę oczami. Poza tym średnicy włosów, żółtych czopów rogowych itd sobie nie zmierzę sama.

    Na pewno jest ona lepsza od wielu dermatologów, którzy nie robią nic poza zapisaniem loxonu. Ogarnia najnowsze badania odnośnie łysienia itd. Oczywiście, jeśli zależy Ci na mocniejszych lekach i masz otwartego endo, to możesz tak zrobić. Ja jednak chciałam i cały czas chcę wiedzieć co się dzieje na głowie, jak przebiega ten proces leczenia, stąd wizyty u dr Rakowskiej.

    Ona jest bardzo ok, jeśli idzie do niej ktoś nieogarnięty w temacie, wie niewiele, nie ma badań itp. Ale nie uważam, by była jakąś cudotwórczynią. Cenię jednak jej wiedzę, doświadczenie i profesjonalizm w wykonywaniu tricho.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry endo! Mam nadzieję, że mój też stanie na wysokości zadania. 3 lata temu nie dałam mu szans, teraz postanowiłam, że druga wizyta się odbędzie. Niestety trochę zagapiłam się i zamiast zapisać się na początku czerwca to zrobiłam to w ten piątek! Efekt: wizyta w październiku! Mój endo na chwilę obecną uważa, że u mnie insulina to problem. Myślę, że za krótko się znamy a ponieważ poprzednio przerwałam jego terapię to ciężko powiedzieć, że nie zadziałała. Oczywiście, bardzo bym chciała, żeby pomogło mi nie jedzenie batoników i żeby to było panaceum na całe zło, ale jestem realistkom;)

      Odnośnie tego co napisałaś o ćwiczeniach: no właśnie to moja zagwostka! Ale widzę, że to potwierdzasz: przy insilinooporności jest niewskazane cardio, a przy nadwyżce androgenów ćwiczenia siłowe. Oczywiście niewskazane to może za duże słowo, ale tak jak piszesz, nie można przesadzać. Na siłownię jeszcze nie dotarłam, może na jesieni. Na razie łapię słońce:)

      Dziękuję za linki. W wolnej chwili poczytam. Boję się takich rzeczy, ale na razie nie wiem za dużo, więc nie demonizuję. Hormonów też się boję i mój lęk nie zmalał mimo upływu czasu, ale to dlatego, że poprzednie które brałam niestety, ale miały skutki uboczne:/

      Usuń
  12. No w końcu dobry, bo serio już moje zwątpienie i wkurzenie na lekarzy sięgało zenitu.

    Hm, a jak wygląda Twoja krzywa cukrowa i insulinowa?

    Oczywiście, dieta, ćwiczenia, czasami leki zmniejszą insulinooporność, a tym samym obniżą o ileś tam androgeny, tyle że można mieć androgeny na niskim poziomie w osoczu, a na poziomie mieszków są one wysokie. Tak samo nie jest tak, że jak się ma jak ja np. PCOS i wysokie androgeny to to jest przyczyna łysienia. PCOS mogło zaostrzyć łysienie, sprawić, że będzie przebiegało szybciej, ale najważniejszy jest ich poziom w mieszkach, a tego zbadać nie sposób. No ale jeśli blokada receptora androgenowego pomaga, to odpowiedź jest oczywista i nie ma co się łudzić.

    W zasadzie, cały czas mam androstendion wysoki (powyżej 5) a włosy się regenerują i nie wypadały od włączenia Flutamidu (dosłownie po 3 tygodniach leczenia Flutamidem wypadanie zmniejszyło się z 500 sztuk na 50 dziennie).

    Hm, o ćwiczeniach rozmawiałam też z dziewczynami u mnie z crossfitu, też mają PCOS, a jedna jest też lekarzem, i one twierdzą, że taki trening, amatorski, rekreacyjny nie jest w stanie tak zaszkodzić. Co innego sport wyczynowy, ale myślę, że aż tak nikt się nie zajeżdża.
    Tak naprawdę warto znaleźć coś co się lubi robić, ćwiczyć, by także się odstresować (stres naprawdę rujnuje włosy, a jak się cierpi na AGA, to ma się włosy wrażliwe na każdy byle stres niestety). Także, jeśli lubisz biegać, to biegaj i się nie przejmuj. A lekka podbudowa masy mięśniowej na pewno też przełoży się na poprawę wrażliwości na insulinę. I warto o to zadbać, nie tylko w kontekście włosów, ale by zminimalizować ryzyko innych chorób np. cukrzycy.

    Wiem, wiem. Zapewne czujesz chaos i lęk. Też zawsze bałam się wszelkich leków, nawet p/bolowych nie piłam, ale cóż, dotarłam do takiego miejsca w psychice, że innego wyjścia nie było. Ja hormonów póki co też nie piję i też się ich lękam, ale cóż, jeśli będzie taka konieczność to i taką opcję biorę pod uwagę.

    Nie wiem, czy to Cię pocieszy, ale z czasem poczujesz się z tym lepiej. Jak już ogarniesz leczenie, a z włosami będzie lepiej. Mi kilka miesięcy zajęło w ogóle pogodzenie się z diagnozą, nie znosiłam, nie tolerowałam myśli, że mam to AGA. Czasem się nienawidziłam za to. Miałam stany lękowe. A teraz już na spokojnie do tego podchodzę. Najważniejsze to uporać się z tym psychicznie. Bo jedna tragedia dzieje się na głowie, a druga, może nawet gorsza w głowie. Jednak wszystko da się ogarnąć :)

    A co do ćwiczeń, to może jakaś zumba albo tańce by Ci się spodobały? Ja chodzę i też świetnie można się rozluźnić a przy okazji spalić kalorie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, po 15stu latach już chyba się przyzwyczaiłam do tego, że jestem skazana na walkę z tym do końca życia i nie uda mi się wrócić do tego było kiedyś. I co ważne: wiemy, że tego nie można zatrzymać. Co w momencie kiedy trzeba będzie przerwać kurację? Nie mogę brać hormonów całe życie. U mnie chyba jest już za późno nawet jeśli kuracja pomoże, żeby mi włosy odrosły. Byle nie było gorzej. Na pewno porozmawiam z endo o tym co pisałaś, zobaczę jak spojrzy na ten temat.

      Moja insulina i glukoza chyba nie są takie złe. Wydaje mi się, że nie powinnam brać leków i sama dieta wystarczy. Kilka dni temu odstawiłam metforminę. Zobaczę jak będzie na samej diecie i zrobię badania przed wizytą. Najwyżej do leków wrócę jeśli się pogorszy.
      cukier insulina
      86 6,9
      108 68
      77 59

      Jeśli coś się orientujesz w tym temacie możesz mi napisać z 2 słowa, byłoby super. Koleżanka znalazła ostatnio informację, że takie wyniki są jak najbardziej prawidłowe. Zgłupiałam :/

      Usuń
    2. Mam problemy z koordynacją ruchową, na zumbę się nie nadaję:D Ale jakieś tak swoje własne "wymachy nóg i rąk" i bieganie, jak najbardziej:) Jesienią może pomyślę o siłowni ale dopóki jest temperatura powyżej zera to chcę łapać tlen:D po całym dniu przed kompem jest to zbawienne.

      Usuń
    3. Mastiff, insulina po 2h w wysokosci 59 niestety na pewno nie jest prawidlowa :/

      "Kiedy insulina na czczo ma wynik dwupunktowy – 10, 11, 12 i wzwyż – zapowiada już problemy z odchudzaniem takiego pacjenta. Zdarzają się takie sytuacje, w których wynik na czczo jest dość niski (4-6), a po obciążeniu glukozą okazuje się, że ten parametr po godzinie wzrasta kilkukrotnie (40, 50 – 200). Bardzo istotne jest też to jak insulina zachowuje się po dwóch godzinach. Jeśli na czczo jest nisko, po godzinie bardzo wysoko, ale po dwóch godzinach wynik wraca do zakresu normy (0-25), to można powiedzieć, że nie jest źle. Natomiast jeśli po godzinie insulina nie jest dość wysoko, ale po dwóch godzinach jest o wiele wyższa, to znaczy, że trzustka dopiero zaczęła produkować insulinę." -http://www.ajwendieta.pl/blog/podcast/insulina-metformina-glukoza/#sthash.rCagtw3X.dpuf

      Usuń
    4. Ogolnie po 2h juz powinna bardziej spadac ta insulina ...

      U mnie przykladowo pare lat temu wyszlo: 0h -3.5, 1h - 35, 2h - 22.8...tez nie idealnie ale jednak powiedzy, ze sie po 2h zmiescilo w normie ;)

      Co do samego cukru to jest chyba ok u ciebie :)

      "Prawidłowe stężenie glukozy na czczo mieści się w granicach 72-99 mg/dl. Prawidłowe wyniki krzywej cykrowej w 60 minucie wynoszą <180 mg/dl, a w 120 minucie <140mg/dl."

      Usuń
    5. Tak, to prawda, po tylu latach człowiek jest z tym pogodzony, ale zawsze jeśli można coś ugrać, to warto podjąć walkę, więc dobrze, że działasz :)

      Glukoza ok, jednak insulina mogłaby być niższa (miałam przed leczeniem metforminą wyniki podobne do Twoich, po pół roku leczenia, treningów i trochę diety poprawiły mi się: 0 h -8,1, 1 h - 53,2, 2 h - 7 i leki odstawione mam. Także na pewno tragedii nie ma, ale warto zwrócić uwagę na dietę i ćwiczenia, a co do leków, to już sama/lekarz musisz zdecydować.

      Bieganie jest spoko, teraz w lecie akurat możesz łapać tlen, a potem podbudować mięśnie na siłce i będzie ok :)

      Usuń
    6. Dziękuję dziewczynki za odpowiedź odnośnie wyników. Na razie jestem jakieś 3 tygodnie bez leków. Staram się pilnować, żeby w mojej diecie nie było za dużo produktów o wysokim IG no i nie podjadać słodyczy. Czasami zgrzeszę i pójdę na jakiegoś dobrego loda:) Po tych 3 tygodniach widzę, że poziom cukru na czaczo mam coraz wyższy. Oczywiście jest to wszystko w zakresie normy, no i na glukometrze, więc na pewno +/-. Pewnie coś robię źle co nie wychodziło jak brałam leki. Natomiast mam wrażenie, że włosy lecą mi znowu ciut mocniej. Podsumowując: nie wiem czy odstawienie leków było jednak dobrym pomysłem.

      Usuń
    7. Natalio mam do ciebie pytanie. Walczę z wypadaniem włosów już chyba 20 lat i nie chcę tu tego opisywać i nie zaśmiecać znam twoje wpisy z kafeterii też chyba tak jak ja jesteś z Lublina w sumie jest dużo podobieństw między nami jeśli chodzi o możliwe powody wypadania włosów, sugerując się tobą zaczełam brać flutamid, mineło 3 tygodnie ale nie widzę efektów, wiem że masz sporą wiedzę na ten temat, jak sądzisz czy warto jeszcze czekać na efekty czy to znaczy że nie pomoże bo wiem po twoim przykładzie i w sumie innych dziewczyn że on pomaga szybko albo w cale,
      z góry dziękuje za jakieś info
      iga

      Usuń
  13. Natalia K. dziękuję za Twoje posty, też się leczę u Rakowskiej, jak piszesz o sobie, to jakbym swoją historię słyszała, tylko ja się jeszcze zdiagnozą AGA nie potrafię pogodzić. Natalia w jakim stanie są Twoje włosy? Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Marta, a od kiedy znasz diagnozę, długo się leczysz, są efekty?
      Moje włosy odzyskuję, są całkiem gęste, wiadomo, mam trochę zminiaturyzowanych, ale normalny człowiek tego nie widzi.
      W każdym razie, jeśli słyszę komplementy na ich temat, wyróżniają się pozytywnie, to znaczy, że jest dobrze.

      Ja odganiałam od siebie negatywne myśli, wiedziałam, że zrobię wszystko, by ich nie tracić i wierzyłam w poprawę, choć oczywiście miałam chwile zwątpienia i bardzo się bałam.
      Jednak jestem chyba dowodem na to, że można z tym walczyć, naprawdę, choć wydaje się, że to wyrok, to jednak można skutecznie z tym walczyć i co ważne - wygrywać.

      Usuń
  14. Ehh, jak ja dobrze znam sytuacje gdy lekarzy ma sie bardziej niz dosc ;) i szukania przyczyn...


    "Nie może to być przygoda do momentu aż wcisnę się w kostium kąpielowy a kiedy przyjdą jesienne chłody powrócić do pałaszowania słodyczy. " - trzymam mocno kciuki za ciebie i za to by tak bylo :)

    I ciesze sie, ze probujesz na razie z sama dieta na IO...jesli sytuacja nie jest zla to dieta powinna dac rade :) I na szczescie dieta na IO nie jest jakas straszna ;)

    I co wazne, przy IO wazna jest tez aktywnosc...choc wiem, ze to trudne ale wazne, naprawde wazne :) I chyba nie ma az tak myslec o tym jaka to aktywnosc...jesli trednujemy pare razy w tygodniu :) Kazdy ruch jest lepszy niz brak ruchu ;)

    Wiem...latwo sie mowi :p

    Ja poki co po ilus wizytach u dermatologow i endo ide znow na badania hormonalne za pare dni ( na szczescie na NFZ ), wiec zobacze jak moj androstendion itp ;)

    No i zaczelam leczyc tarczyce od paru tygodni, choc dla wiekszosci lekarzy TSH ok 2,5-2,9 bylo ok...dla jednej pani endo nie jest ;)

    Tylko na spironol sie jeszcze nie zdecydowalam...czeka w szafce poki co ;)


    Co do badan krzywej glukozowej i insulinowej...to tak jak pisalas, trzeba by sie zalapac na szpital i wtedy sa refundowane :) nie jest to latwe ale nie niemozliwe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Quleczka a na czym u Ciebie ostatecznie stanęło? Jest lepiej?

      Usuń
    2. Hej!

      U mnie sytuacja jest na pewno lepsza niz gdy sie "poznalysmy" :)

      Nie jest super, sa momenty (np teraz) gdy leci sporo i sa wszedzie w domu, sa momenty gdy leci mniej znacznie...ale generalnie nie ma az takich momentow jak kiedys, ktore wprawialy mnie w przerazenie.

      No i co wazne, nie widze na glowie pogorszenia jako takiego. Nie zagescilo sie na przedzialku ale tez nie robi sie gorzej ( co dla mnie najwazniejsze).

      Ja poki co lykam juz prawie miesiac euthyrox i ostatnio troche wiecej leci...ale poki co za malo czasu by moc ocenic czy to on "winny" i czy sie ureguluje to samo jak go dluzej polykam. Okaze sie :)

      No dniach mam robic badanie TSH i wysylac smsem lekarce...zobaczymy co powie ;)

      Wiesz, poki co mowiac wprost mialam nieco wazniejsze problemy niz wlosy...ale na szczescie od stresu wlosy tez nie daly mi na szczescie bardzo popalic... i oby tak zostalo ;)

      Usuń
  15. Natalio mam do ciebie pytanie. Walczę z wypadaniem włosów już chyba 20 lat i nie chcę tu tego opisywać i nie zaśmiecać znam twoje wpisy z kafeterii też chyba tak jak ja jesteś z Lublina w sumie jest dużo podobieństw między nami jeśli chodzi o możliwe powody wypadania włosów, sugerując się tobą zaczełam brać flutamid, mineło 3 tygodnie ale nie widzę efektów, wiem że masz sporą wiedzę na ten temat, jak sądzisz czy warto jeszcze czekać na efekty czy to znaczy że nie pomoże bo wiem po twoim przykładzie i w sumie innych dziewczyn że on pomaga szybko albo w cale,
    z góry dziękuje za jakieś info
    iga

    OdpowiedzUsuń
  16. Cześć, to może napisz mi na maila: siempretalia@gmail.com :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Cześć, czytam Twój blog, ale dotąd chyba tylko raz komentowałam. Moja historia jest podobna. Androgenowe potwierdzone trichoskopią (hormony męskie w normie, choć w górnej granicy androstendion). Jestem po loxonie, wszystkich cudownych nalewkach, szamponach, od 5 lat. Ale postanowiłam dać sobie ostatnią szansę - poszłam do jeszcze jednego endokrynologa z Warszawy. I wyszły początki niedoczynności tarczycy (rok temu niby w normie wg wyników), ale ten lekarz patrzył nie tylko na wynik (podwyższone antyTG) ale na OBJAWY. Wszystkie, łącznie ze wszystkim w pracy, domu, co powoduje stres. Podobno żywność jest tak zanieczyszczona, że krzywa nie jest miarodajnym badaniem (?). Pewnie już słyszałaś o uszczelnieniu jelit. To moje pierwsze zadanie. Drugie - jak lekarz powiedział "nie przejmować się duperelami" - jak? Przy pomocy leków. Oczywiście dieta jest b.b.b. ważna (eliminacja glutenu, stopniowo cukru), podobnie jak odpowiednie suplementy - kwasy omega, betaina HCL i ocet jabłkowy(uszczelnienie jelita), vit. D3K2Mk7, probiotyki (b.ważne), prebiotyki. Zlecił mi wiele badań - ale raczej poziomu witamin, nie hormonów (jestem na izoteku, bo leczę trądzik, więc biorę tab. anty). Rozmawiał ze mną ponad godzinę, a w skrócie i w dużym uproszczeniu (nie jestem ekspertem): niestrawione białka uciekają przez nieszczelne jelito, organizm niszczy własne białko, myląc je z tym drugim, do tego jeszcze candida. Nie obiecał mi, że włosy przestaną wypadać, ale mam światełko w tunelu. Jeśli wyprostuję w miarę organizm, wierzę że i one się poprawią. Dał mi to do zrozumienia.

    PS Dr Rakowską mam za sobą, spironol i sterydy też. Pomogło na krótko, a wychodzenie z tego było dramatyczne (300-400 włosów dziennie). Jestem przed 30, mam w perspektywie ciążę. Na moim etapie nie warto, bo to nie leczy. Jeśli zostaje mi mezoterapia co 2 tyg. za kilkaset zł, to chcę spróbować diety, suplementów.

    Karmen

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesc 😊 czy mogłabyś podać namiary na tego Endo???brzmi bardzo sensownie.z gór dziękuję

      Usuń
  18. anonimowy,wyniki tsh w normie laboratoryjnej to dla mlodych osob za wysoko...tsh nie powinno przekraczac 2,maks 2,5...wedlug mojej lekarki. Wiec spora szansa, ze juz poprzednio nie bylo u ciebie ok.

    No i podwyzszone anty-tg swiadczy o autoimmunologicznym zapaleniu tarczycy czyli hashimoto. Tak zgaduje, ze taka jest diagnoza lekarza...i stad to uszczelnianie jelit. Tak sie dzieje wlasnie podobno m.in przy hashi...ze nasz organizm glupieje i bialka pokarmowe (w tym gluten) myli z bialkami tarczycy.

    Dalabys namiary na tego endo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TSH w normie, czyli dla młodych osób poniżej 2 także według poprzedniego lekarza. Miałam 1,5-1,7, więc nic nie zapowiadało tego. Obecny endo uspokajał, mówił o pozytywnych przypadkach - marzę o tym, że to opanuję, a przede wszystkim włosy przestaną wypadać... Ten lekarz to dr Marek Ślusarski, przyjmuje w kilku miejscach, prywatnie niestety dość drogo. Leczenie też nie jest tanie (do tego mnóstwo suplementów). Ale zlecił mi np. badanie wit. B12, która potwierdziła niedoczynność - za niski poziom przy wysokiej homocysteinie. Pierwszy raz lekarz budzi moje zaufanie.
      Karmen

      Usuń
    2. Wiesz niskie b12 i wysoka homocysteine mozna miec ten np na diecie weganskiej i wegetarianskiej jesli sie b12 nie uzupelnia.

      Owszem osoby z niedoczynnoscia maja niedobor nieco czesciej...ale z samego faktu niedoboru b12 nie wynika niedoczynnosc.

      Sa tez inne mozliwosci np moja babcia ma tzw. anemie zlosliwa, nie wchlania b12 z zoladka i musi brac w zastrzykach by nie miec niedoboru.

      Usuń
  19. Ciekawy i przydatny wpis:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Cześć Mastiiff.Co tam słychać u Ciebie ? Czemu nie ma żadnych twoich nowych wpisów na blogu??? Jak kondycja Twoich włosów ? Jakie kuracje aktualnie przeprowadzasz (wewnętrzne i zewnętrzne).Czy robiłaś sobie ostatnio jakies badania .Jak poziom żelaza i ferrytyny? Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  21. Proszę was, poczytajcie sobie o Roztoczu zwanym nuzeniec ludzki,wszystko pasuje

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) To dla mnie bardzo ważne, że dzielicie się ze mną swoimi opiniami.
Anonimki bardzo proszę, podpisujcie się, bo później was mylę:)