poniedziałek, 16 września 2013

Biokap - szampon przeciw wypadaniu włósów

Zazwyczaj na mojej łazienkowej półce lądują szampony które są dedykowane przy ŁZS bądź dla skóry wrażliwej. Szampony skierowane przeciw wypadającym włosom już dawno przestałam kupować. Coś co jest tak krótko na skórze nie ma szans zadziałać. To moja opinia oparta na doświadczeniu z takimi produktami. Nie byłam więc zbyt optymistycznie nastawiona do szamponu któremu poświęcam ten post: mowa o szamponie Biokap. W pewnym momencie zrobiło się o nim głośno na Wizażu, w dużej mierze dzięki jednemu ze składników szamponu: palmie sabałowej. Opinie o nim były bardzo pozytywne, u niektórych osób zmniejszył wypadnie bardzo szybko. Nawet w aptece w której go kupowałam farmaceutka powiedziała, że słyszała, że jest kapitalny i czy już go używałam i mogę to potwierdzić?


Od producenta:
Włoska marka BIOKAP oferuje produkty do pielęgnacji i koloryzacji włosów, które nie zawierają wielu drażniących substancji, a swoje działanie zawdzięczają przede wszystkim bogactwu składników naturalnych. Okazało się, że w naturze istnieją także rośliny, które skutecznie hamują działanie enzymu 5 alfa-reduktazy, przeciwdziałając wypadaniu włosów. 

palma sabałowa oraz pestki dyni – to właśnie one hamują wypadanie włosów, blokując enzym 5 alfa-reduktazy,
substancje pozyskane z winorośli oraz afrykańskiej rośliny Olax dissitiflora - skutecznie poprawiają mikrocyrkulację w skórze,  
wyciąg z egzotycznej rośliny China – o silnym działaniu wzmacniającym włosy,
mięta oraz olejki z rozmarynu i drzewa herbacianego z upraw organicznych – dają efekt odświeżenia i oczyszczenia,
ekstrakt z pokrzywy – reguluje wydzielanie sebum,
ekstrakty z krwawnika, chmielu, malwy – nawilżają włosy, mają działanie ochronne,
sufraktanty z kokosa – mają delikatne właściwości myjące.*

Formuła szamponu - oparta na roślinnych składnikach myjących, ekstraktach roślinnych oraz oczyszczonych olejkach eterycznych – jest niezwykle łagodna dla włosów, zapewniając im piękny wygląd i równowagę. W szamponie nie użyto chemicznych składników drażniących, takich jak emulgatory PEG, silikony, SLS, SLES czy parabeny. Kosmetyk został też przetestowany pod kątem zawartości niklu oraz przeszedł testy dermatologiczne.
 
Szampon stanowi pierwszy, ważny etapem kuracji przeciwko wypadaniu włosów. Powinien być stosowany 2-3 razy w tygodniu, już w momencie, gdy dochodzi do pierwszych objawów przerzedzania fryzury, aby zapobiec nasileniu problemu. *

*źródło: biokap



Moje uwagi dotyczące szamponu:
  • szampon nie jest tani. Zapłaciłam za swój coś koło 40zł, ale to była cena po zniżce, którą otrzymałam w aptece. 
  • z reguły nie mam problemów z rozprowadzaniem szamponów, więc i tym razem nie miałam. Szampon pieni się dobrze i dobrze myje
  • przez kilka pierwszych użyć wszystko było w porządku, ilość wypadających włosów się nie zmieniła, ale sam szampon nie powodował żadnych niepożądanych objawów
  • zazwyczaj "tego typu" szampony trzymam na skórze troszkę dłużej niż trwa samo mycie (zazwyczaj 2-3 minuty). I tak było również w tym przypadku
  • sytuacja zmieniła się po około 2-3 tygodniach (myję włosy codziennie). Zaczęłam odczuwać przesuszenie skóry, co u mnie wzmaga wypadanie. Musiałam więc odstawić szampon, a jak po ponownie do niego wróciłam po jakimś czasie, używałam go już zamiennie z innym, nawilżających szamponem. Niestety nic to nie zmieniło. Przestałam również trzymać go dłużej na skórze, niż trwa samo mycie. Skóra była nada przesuszona po jego użyciu.
  • szampon kupiłam w kwietniu/maju. Efekt przesuszenia niestety najprawdopodobniej został spotęgowany przez tabletki hormonalne które biorę od maja, jednak wiem, że niektóre osoby również odczuwały przesuszenie skóry po tym szamponie
Nie mogę jednoznacznie powiedzieć, że ten szampon nie działa, ponieważ u mnie najwięcej włosów leci właśnie kiedy mam suchą skórę, a po tym szamponie niestety, ale mam pustynię. Szamponu zostało mi może na 3 użycia i trochę żałuję, że nie wpadłam wcześniej na pomysł, żeby go dać komuś z mojego otoczenia, kto ma podobny problem do mojego, do przetestowania. Jestem ciekawa czy by pomógł. 

Kiedyś natrafiłam na "rozprawkę" sprzed kilku lat dziewczyny (niestety nie pamiętam co, gdzie i jak) która zastanawiała się dlaczego nikt jeszcze nie wpadł na to, żeby używać palmy sabałowej jako składnika kosmetyków, skoro jej pozytywne działanie jest znane już od dawna. No i bach! Jest! Wiem, że niektórzy robią testy z mazidłami samo-robionymi z dodatkiem palmy, ale ja jeszcze tego nie testowałam. 

38 komentarzy:

  1. Ciekawe jakby kapsułki z palmą sabałową 'jadły się' z domowymi maskami, odżywkami, palma w żółtku itd. ale do tego, chyba potrzeba kolejnego level'u wtajemniczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo, Eve, specjalistka od wcierek: http://blogeve-evel.blogspot.com/2013/09/podsumowanie-walki-o-kazdy-wos-12-jak.html. Muszę zgłębić co ona tam zmajstrowała:D

      Usuń
    2. zauważyłam, że od jakiegoś czasu tylko nawijam o jajach, źle się dzieje :D
      ej, tu też: http://kascysko.blogspot.com/2013/05/saw-palmetto-palma-sabaowa-by-wos-z.html

      Usuń
    3. Tak, nie podpisałaś się u góry, ale i tak wiedziałam, że to Ty;P Jajka Cię wydały;)
      O! Faktycznie widziałam już jakiś czas temu jej wpis! Jest więc kilka osób które testują. Ja tylko mam zawsze opory przed wszystkim co ma "poleżeć". Boję się, że się zepsuje, ja się nie zorientuje i będzie więcej szkody niż pożytku. Wolałabym chyba coś się robi i od razu nakłada.

      Usuń
    4. Dziewczyny, trafiłyście może gdzieś na w miarę niedrogi i dostępny (!) ekstrakt lub zmielone owoce palmy sabałowej?

      Usuń
    5. http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/unia-europejska-zakazala-ziololecznictwa tak a propos ziół, ziółek, ziółeczek

      Usuń
    6. heh, 2011 r.
      nie miałabym czym karmić skalpu
      nat

      Usuń
    7. To tak jak dzisiaj gin do mnie na pytanie czy są jakieś ziołowe zamienniki, czy mogę stosować coś innego, żeby nie doświadczać skutków ubocznych tabletek. Dowiedziałam się, że nie. No tak, na Majorkę by nie pojechał.

      bumtarabum ja jeszcze palmą się nie "bawiłam" i dziewczyny chyba też nie, ale zapytaj może Eve, parę pięterek wyżej wkleiłam link do niej.

      Usuń
    8. Z tymi przepisami co do ziół to jakaś paranoja. UE to chory twór :D

      Usuń
    9. No bo przecież koncerny poszłyby z torbami. Wrrr, mnie też to strasznie wnerwia. To tak samo jak zabrali Polytar, albo witaminy które mają fajne składy. Po jakimś czasie znikają i wracają jako M&M.

      Usuń
  2. Ewentualnie wcierka z palmą mogłaby być dobrą opcją

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że się u Ciebie nie sprawdził ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie też się nie sprawdził. Nie zauważyłam jakiegoś drastycznego przesuszenia, szampon ładnie pachniał i przyjemnie chłodził, ale włosy jak wypadały, tak wciąż wypadają :/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mastiff jak tak sobie wspominam te moje 3 lata walki o łepetynę, to myślę, że żadne szampony nie pomogły mi kiedy tego najbardziej potrzebowałam, stosowałam Dermenę, szampony rzepowe łopianowe, garnier neril na bazie cebuli, vichy, la roche, po drodze rosyjskie specyfiki, i nic zupełnie nic nie pomogło, dobrze napisałaś że kontakt szamponu ze skórą głowy jest b. krótki, może to dlatego
    teraz stosuje emolium i kupiłam go tylko dzięki Tobie, jest b. dobry głowa nie sędzi bez łupieżu, i tak go mieszam z moim ukochanym żółteczkiem, ale widzę różnicę w skórze głowy kiedy myję np. bambino a kiedy dodaję do żółtek emolium

    A i mam już twoja wcierkę, stosuje próby na tyle głowy, na razie nic nie wypala i nie piecze jest oki

    maurice

    OdpowiedzUsuń
  6. Mastiff jak tak sobie wspominam te moje 3 lata walki o łepetynę, to myślę, że żadne szampony nie pomogły mi kiedy tego najbardziej potrzebowałam, stosowałam Dermenę, szampony rzepowe łopianowe, garnier neril na bazie cebuli, vichy, la roche, po drodze rosyjskie specyfiki, i nic zupełnie nic nie pomogło, dobrze napisałaś że kontakt szamponu ze skórą głowy jest b. krótki, może to dlatego
    teraz stosuje emolium i kupiłam go tylko dzięki Tobie, jest b. dobry głowa nie sędzi bez łupieżu, i tak go mieszam z moim ukochanym żółteczkiem, ale widzę różnicę w skórze głowy kiedy myję np. bambino a kiedy dodaję do żółtek emolium

    A i mam już twoja wcierkę, stosuje próby na tyle głowy, na razie nic nie wypala i nie piecze jest oki

    maurice

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie szampony właściwie to spokojnie mogłabym podzielić na takie które szkodzą, albo właśnie nic nie robią. Nic nie robią to również nie szkodzą;)

      Co do tej wcierki, jeszcze oficjalnie nie piszę, ale tym razem też pomogła. Oczywiście nie w tych miejscach gdzie jej potrzebowałam najbardziej, ale nowości na łepetynie są. I nawet się tak makabrycznie nie sypią już. Ale też idzie jesień, no, no, teść skoczył do góry i włosy przestały wypadać. Matka natura ma poczucie humoru.
      Moja rodzicielka idzie z "moja wcierką" do dermatologa swojego zrobić wywiad środowiskowy, jak często można ją stosować. Oczywiście butelka to tak realnie na miesiąc, ale co później? Tego nie wiem i muszę się dowiedzieć. Może jak bym się tak polewała dłużej to by coś więcej wyrosło.

      Ostatnio wbiłam sobie na głowę jajko z rycyną, ale serio, moja głowa jajek chyba nie lubi. Zrobię jeszcze z jeden test i sprawdzę, czy to przypadek, bo za pierwszym razem nie widziałam problemu. A teraz wyciągnęłam spory kłębek, aż się zdziwiłam sama, że AŻ tyle.

      Wczoraj po raz ostatni eksperyment z kokosem. Na włosy. Więcej tego nie zrobię. Jak tu siedzę tak to obiecuję. Dostałam łupieżu! Nałożyłam od ucha w dół, a dzisiaj myślałam, że oszaleję. Zmyty na pewno dobrze, przypilnowałam tego. Za to bardzo się polubiłam z ryżowym:)

      Usuń
    2. Za bardzo namąciłam Ci w głowie tymi jajami i rycyną, bo nawijam tylko i wyłącznie o tych dwóch produktach, no i o towarzyszu loxonie. Trochę winna się czuję, ale jeśli coś miało spowodować większą emigrację włosia, to raczej rycyna. Ja za pierwszym razem myślałam, że odpływ zatkam, teraz jest ok. Natomiast z maską biovax i wax nigdy się nie polubimy, a szkoda bo nie takie drogie.
      Olej kokosowy dobry zimą na skórę (nie na głowie, reszcie) ;)

      Usuń
    3. No właśnie też słyszałam, że po rycynie lubią włosy migrować, pytanie tylko czy rycyna tylko wzmaga w takim przypadku wypadanie czy daje jednak jakieś pozytywne korzyści, jak późniejszy porost włosów. Niestety mimo dużej świadomości jak widzę zwiększającą się ilość wypadających włosów to nadal czuję presję, żeby je zatrzymać na siłę. To jest złe, ale też pozwalać im migrować jeśli nie muszą tego robić?

      Usuń
    4. Zrób jeszcze raz podejście, może tylko samą rycynę rozgrzaną na skórę głowy, a na długości coś innego. Mi za pierwszym razem tyle wypadło, że źle to wspominam.
      Wczoraj na końce nałożyłam jedwab, ekhem... dziś wstałam z wysypką, tam gdzie sięgają końce włosów. Chciałam być miła dla włosów, a wyszło jak zwykle.

      Usuń
    5. Ja na jedwab jestem również uczulona. Włosy jak włosy, ale tam gdzie dotykają one skóry jest masakra. Rumień i mocno swędzi.

      Usuń
  7. U mnie się nie sprawdził - nasilał Łzs, nie zmiejszał wypadania. Jeżeli chodzi o palmę to myślę, że i tak w formie szamponu nie ma ona szans wchłonąć się.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam, stosowałaś może loxon na ten problem? Jeśli tak, to czy warto zaczynać nim kurację?
    Pozdrawiam, Monika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam niedawno post: http://siteczkowlosoow.blogspot.com/2013/08/loxonpodsumowanie-ostatniego-roku.html, przeczytaj, może pomoże Ci podjąć decyzję. Ja uważam, że Loxon jako ostateczność.

      Usuń
  9. Nie miałam go i raczej nie kupię - ze względu na cenę i Twoją recenzje ..

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi od 4 dni wypada po 6-10 włosów dziennie. Nie chcę zapeszać, ale to chyba zasługa Loxonu (znowu). Bo praktycznie z dnia na dzień zeszło ze 150 włosów do tych 6, które zauważam. Oby nic się znowu nie posypało. Ale dobrze czytać, że i Tobie się poprawia, mastiff - bardzo mnie to cieszy, że w tej walce można odnieść jakieś sukcesy. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze miałam dodać, ze stosuję też ampułki Radical, mimo że mam typową androgenówkę. Zauważyłam, że poprawia się po nich kondycja włosów, ale na wypadanie raczej nie mają żadnego wpływu. :/

      Usuń
    2. Tak, Loxon tak potrafi. Ja za pierwszym razem również bardzo się cieszyłam, do momentu dopóki nie wpadła na pomysł, żeby go mocno ograniczyć. Niestety. To już towarzystwo na dłużej.
      Natomiast u mnie teraz to był ewidentnie telogen. Jestem ciekawa czy na pełnym Loxonie też by nastąpił.
      Ja też zawyżyłam, że jednak dając trochę dobroci włosom wyglądają lepiej i mniej widać ubytki. Chociażby sam fakt, że są lekko uniesione. Gorzej jak zawieje wiatr, to niestety cała prawda się ujawni:/ Przed wczoraj szłam do lekarza i po drodze lekko mżyło i wiało. Jak ja się w lustrze zobaczyłam...i gdzie ten blask, mięsistość, eee, to tylko efekt przez chwilę i nie wychodząc z domu.

      Usuń
    3. Niestety, mam to samo, dlatego ograniczam wychodzenie na "wilgotną pogodę". :/ A Loxon stosuję już od kilku lat, tylko pół roku temu wpadłam na genialny pomysł, żeby go odstawić i niestety odstawiłam go razem z tabletkami antykoncepcyjnymi, które brałam. No i koszmar powrócił. Ale pamiętam, że wcześniej, mimo regularnego psikania Loxonem, wypadanie (ale mniejsze, do około 100 włosów dziennie) dopadało mnie każdego roku, gdy tylko zbliżało się lato i najczęściej trwało ono aż do początków jesieni.

      Usuń
    4. O jo:( Ja teraz odstawiam tabsy, też się trochę boję, bo nie wiem czy mój problem też w dużej mierze nie był spowodowany właśnie odstawieniem tabsów. Teraz już do tego nie dojdę, bo za wiele lat upłynęło. Wtedy przeczytałam, że włosy po odstawieniu mogą lecieć tak po 3 miesiącach, a mi się sypnęły po pół roku, a niedawno gdzieś przeczytałam, że może to być nawet i po roku. Liczę, że teraz tak nie będzie, bo wzięłam je, żeby mi własnie pomogły a nie dobiły.

      Usuń
    5. Natknęłam się gdzieś kiedyś na wzmiankę, że tabletki antykoncepcyjne dla kobiet z łysieniem androgenowym są - podobnie jak Loxon - "partnerami" na stałe. Ja bardzo żałuję, że zaczęłam je kiedyś brać (właśnie w okresie letnim/jesiennym, kiedy zaczęły mi, jak co roku, trochę bardziej wypadać włosy). Wydawało mi się, że tabletki w połączeniu z Loxonem powstrzymają wypadanie już całkowicie. Cóż, mimo że owszem - wypadanie się wtedy zmniejszyło (pewnie i tak w końcu by ustąpiło, nawet bez tabletek) - nie pomyślałam o skutkach ubocznych, z których za ten najgorszy uważam właśnie fakt, że po odstawieniu hormony wariują... :(

      Usuń
  11. O palmie sabałowej słyszałam, ale rzeczywiście, nie trafiłam na ni w kosmetykach. Mój "skalp" jest wiecznie przesuszony, więc jednak nie będę jej testować.

    OdpowiedzUsuń
  12. A tak dobrze się zapowiadało :( Szkoda, że nie może zostać na dłużej.
    Na helfach natrafiłam na IHT-9 z palmą sabałową i innymi dobrami - http://www.helfy.pl/wlosy/szampony/iht-9-szampon-przeciw-wypadaniu-wlosow-200-ml
    Jak wykończę zapasy to się na niego skuszę.
    Sasa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja będę:* Tylko nie tak często:) Co w praktyce oznacza, że nie będzie mnie wieczorami kiedy mają czas wszyscy;) Niestety moi Towarzysze są bezinternetowi. Za to mają TV;)
      Teraz też jestem trochę z doskoku bo jestem trochę zawalona wszystkim. Ja nie wiem jak inni mają czas pracować, przeprowadzać się, bawić dzieci i jeszcze pisać bloga. Ja chyba jestem jakaś niezorganizowana. Jutro po mnie przyjeżdżają a ja jeszcze nie spakowana:/
      O szampon obczaję, akurat Helfy mamy stacjonarnie:D
      A co do samych szamponów ja się czaję na Alpecin: http://www.alpecin.com/pl/index.php Kojarzysz? Swojego czasu był bardzo trendy na Wizażu. Te kilka lat temu chciałam go nawet kupić, ale babka aptece popatrzyła na mnie z ukosa: to dla mężczyzn! No i jakoś tak wtedy się zawahałam. Zupełnie niepotrzebnie. Teraz robię płukanki z kawy więc pewnie to bez sensu taki szampon, ale w sumie może być nie głupi.

      Usuń
    2. Sprawdziłam skład Alpecinu i na mnie wrażenia nie zrobił. Dość skromny jak na szampon apteczny. I z alkoholem wysoko w składzie. Chyba płukanka z kawy jest lepsza - w końcu, w przeciwieństwie do szamponu, zostaje na głowie. Podczas stosowania włosy są miłe w dotyku i błyszczą. Używałam jej kiedyś pod kątem przyciemnienia więc nie zwracałam wtedy uwagi na inne efekty.
      Sasa

      Usuń
  13. Od prawie 2 miesięcy używam tego szamponu i niestety jest jak było ...

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam już tyle blogów na temat tej marki, jedne opinie były negatywne, inne z kolei pozytywne. W końcu postanowiłam sama spróbować. Okazało się, że dobrze zrobiłam. Farba mnie nie podrażniła chociaż jestem alergiczką, zapach jest ładny a sama koloryzacja pokryła wszystkie siwe włosy. Polecam każdemu ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chciałabym wypróbować ten szampon, ale na chwilę obecną nie mogę go znaleźć. Czy jest jakaś lista lub czy ktoś może mi napisać, gdzie mogę dostać produkty tej marki?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) To dla mnie bardzo ważne, że dzielicie się ze mną swoimi opiniami.
Anonimki bardzo proszę, podpisujcie się, bo później was mylę:)