niedziela, 21 października 2012

Włosy po 2 dniach od mycia

Dzisiejszym bohaterem postu miał być Loxon...ale po dłuuuuższej chwili zastanowienia uznałam, że to jeszcze nie czas. Jednak pojawi się jako bohater drugoplanowy.

Ponieważ, jak już wspomniałam, nie mam jeszcze jednoznacznie zdiagnozowanej przyczyny wypadania włosów, bądź też dramatyczniej brzmiącego: łysienia, (zwał jak zwał, wiadomo o co chodzi, włosy się sypią, końca nie widać, i nie chcą odrastać, a to co odrasta to wygląda jak po katastrofie ekologicznej!) to co robię jest ukierunkowane na walkę z łojotokiem i nadwrażliwością na DHT (chociaż chyba jeszcze do końca do siebie nie dopuszczam, że to nadwrażliwość). Dzisiaj chciałam powiedzieć jak się zachowują moje włosy i skóra, na przykładzie ostatnich dwóch dni.


  • umyte przed wczoraj (piątek) wieczorem, szamponem Emolium, na koniec płukanka kawowa, po wyschnięciu rozczesane
  • wczoraj (sobota), włosy uczesane tylko rano. Ponieważ cały dzień nie wychodziłam z domu, nie miałam potrzeby ich dodatkowo czesać. Bardzo się również pilnowałam, żeby ich nie dotykać, ani się nie drapać. I muszę przyznać, że udało mi się to. Włosy do końca dnia były w naprawdę dobrym stanie, jak zaraz po myciu
  • dzisiaj rano (niedziela). Ponieważ musiałam pracować w domu, więc uznałam, że nie tykam włosów i ich nie czeszę. Ale czułam, że skóra jest tłusta. Wygląda to następująco: włosy przy skórze są tłuste, ale dalej, na długości są normalne. Tłustsze na długości są tylko te włosy które dotykają twarzy. Wiem, że na kondycję włosów w tym momencie wpływa również Loxon.

To co widać na zdjęciu to włosy dzisiaj przed myciem, czyli koło godziny 15-stej (+3 dawki Loxonu). Same z siebie nie wyglądają na przetłuszczone, ale to jak są ułożone, to nie wina braku uczesania, tylko sebum które zbija je w takie pasma. Na tym etapie rozczesanie już nic nie daje, nadal będą się tak układać. W takim momencie dla mnie najlepsze jest po prostu nie czesanie włosów, bo jak tylko zaczynam je ruszać, sebum rozprowadza się na włosach i zaraz mam już wszystko w łoju.


Na tym zdjęciu chciałam pokazać jak wyglądają włosy umyte i tylko lekko rozczesane. Niestety z racji pory, (dzisiaj wieczorem), zdjęcie nie wyszło mi takie jak zamierzałam, ale widać na nim, że nie ma strąków i zlepionych włosów. Wniosek z tego jest taki, że mimo niedotykania i nieczesania, włosy nie są w stanie wytrzymać dwóch pełnych dni. 

Ale do czego zmierzałam? Zastanawiam się, czy to przetłuszczanie się skóry, jednak nie jest potwierdzeniem łojotoku? Chociaż przy nadwrażliwości, łojotok również jest wzmożony. Ech....

Kolejne podpowiedź: zauważyłam również, że na niektórych włoskach, które mi wypadają, na końcówce, jest kuleczka (biała, żółtawa?), jest twarda. Z tego co wiem, to jest "zastygły" łój. Na skórze, nie zbiera mi się jakaś jego gruba warstwa, nie uważam jednak, że skóra jest super czysta. A już na pewno nie drugiego dnia!

Czy któraś z was zauważyła coś takiego u siebie?

14 komentarzy:

  1. Mi aktualnie przetłuszczanie się pogłębia, a wypadanie zmniejsza i bądź tu mądry...

    Zostałaś oTAGowana na moim blogu http://truskawkowakawa.blogspot.com/2012/10/tag-moje-wosy-w-piguce.html
    Zapraszam do zabawy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do przetłuszczania to nieciekawie, ale cudownie, że Twoje włoski mniej wypadają!

      Oczywiście dziękuję za oTAGowienie...będzie wieczorkiem zabawa ;)

      Usuń
  2. stosowalam loxon przez rok- poczatkowo wlosy wypadaly bardzo, ustalo po ok pol roku, potem wypadlo znacznie mniej, ale dostalam tak potwornego lupiezu, ze prepart nie byl w stanie przeniknac przez gruba skorupke, do tego skora swedziala mnie, wrecz palila- musialam odstawic. W tej chwili nie stosuje nic, wlosy sypia sie jak choinka po swietach...mysle o propecii- to moja ostatnia deska ratunku. Choc przez lata walki z wypadaniem mam juz do tego dystans i nie histeryzuje tak bardzo. Zycze Ci abys wygrala te bitwe- loxon to dobry srodek, moja kolezanka stosuje od lat i jest zadowolona mi pozostaje najciezsza artyleria:) Trzymaj sie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej biedaku. Dostałaś zapalenia skóry. Wiem, że to jest straszna masakra, bo też kiedyś miałam i naprawdę można wtedy zwariować.
      Co do dystansu o którym mówisz...tak, w pewnym momencie chyba pojawia się jakaś doza akceptacji. Po prostu nie ma innej opcji jak starać się zaakceptować ten stan, chociaż jest to ciężkie. Ja mam takie dni, że naprawdę jest dobrze, ale czasami jak przyjdzie załamanie to chowajcie przede mną lustra!
      Będę trzymać za Ciebie kciuki :*

      Usuń
    2. a mozna to zapalenie opanowac? bo chetnie bym do loxonu wrocila...

      Usuń
    3. Ja miałam zapalenie skóry w czasie kiedy nie stosowałam Loxonu, i to było początkiem mojej historii z gubieniem włosów. Leczyłam je długo, sterydami i antybiotykami. Ale łojotok mi został :( Też się boję trochę tego Loxonu, bo to nie jest tak, że jest dla mojej skóry obojętny. Czasami nie czuję jego działania, a tak jak dzisiaj, od rana mnie swędzi skóra mimo, że myłam włosy wczoraj wieczorem. Jeśli teraz Cię skóra już nie swędzi, to znaczy, że to nie zapalenie skóry tylko taka reakcja na Loxon. Jednak tam jest alkohol. Mi pomaga częstsze mycie włosów delikatnym szamponem. Można też skórę starać się nawilżyć. Ja jeszcze tego nie próbowałam, ale kilka razy wpadły mi w oko posty w których dziewczyny o tym piszą.

      Usuń
  3. a ta kuleczka to nie cebulka włosa?

    OdpowiedzUsuń
  4. Cebulka jest taka maleńka a to są takie konkretne kule. Zdecydowanie to nie są cebulki. I też nie na wszystkich włosach są te kulki, mają też różną wielkość. Można je bez problemu porównać gołym okiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to czop łojowy oraz resztki obumarlego naskorka:)

      Usuń
    2. O! Czyli dobrze interpretowałam ? :)

      Usuń
  5. czy udało Ci się jakoś pozbyć tych czopów łojowych?

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest lepiej, ale nie mogę powiedzieć, że "problem z głowy". Zależy od wielu czynników i nie zawsze tych samych. Czasami np. suszenie suszarką pogarsza problem, a czasami go zmniejsza. Nie ma reguły.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakaś poprawa ?

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiem, że to stary post, ale co mi tam... Może masz po prostu łojotokową skórę głowy? (nie mylić z ŁZS) Z tego co czytałam, nie da się tego wyleczyć (taka już skóra głowy jest), trzeba po prostu stosować odpowiednią pielęgnację. Poczytaj o tym, bo Twoje objawy bardzo mi do tego pasują :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) To dla mnie bardzo ważne, że dzielicie się ze mną swoimi opiniami.
Anonimki bardzo proszę, podpisujcie się, bo później was mylę:)