poniedziałek, 15 października 2012

Ginekolog - moja wizyta

Cześć dziewczyny:)

Ponieważ jestem na świeżo po wizycie u ginekologa, postanowiłam od razu wam napisać o tym jakie informacje uzyskałam. Mam nadzieje, że będą one dla was pomocne, ale podejrzewam, że tak jak ja, będziecie miały pewien...niedosyt.

Wizytę zaczęłam od tego, że powiedziałam o moich dwóch przypadłościach (powiem i wam, bo to nic intymnego, a może dzięki temu będziecie miały lepszy ogląd sytuacji):

  1. wypadające od 4 lat włosy
  2. bardzo obfite i bolesne miesiączki w czasie których jestem niestety uziemiona w domu
Pan doktor uznał, że:
  •  problem wypadających włosów, to nie jest problem ginekologiczny, i ginekolog nic nie pomoże w tej materii, należy udać się do dermatologa.
  • to, że wypadają włosy, nie musi oznaczać zaburzeń hormonalnych, a podejrzenie łysienia androgenowego również może występować przy prawidłowym poziomie hormonów
  • jeśli jest prawidłowy poziom hormonów oczywiście można przyjmować lekkie tabletki z estrogenami (mam nadzieję, że nic nie przekręcam w tym momencie), ale nie należy spodziewać się ogromnej poprawy
  • można zbadać hormony (wymienię niżej) i z tymi wynikami iść do endokrynologa, ale on raczej też niewiele pomoże, ponieważ nic nie wskazuje na to, ze mam jakieś zaburzenia, ale mogę zrobić choćby pod kątem mojego drugiego problemu (ale o tym nie będę się rozpisywała, bo to nie temat tego bloga) jeśli bym chciała podjąć jakieś leczenie hormonalne 
Dostałam namiary na endokrynologa, no i cóż trzeba zrobić badania i się przejść.

Badania:
w 3-5 dni cyklu
  • FSH (folitropina)
  • LH (estradiol)
  • SHBG (globulina wiążąca hormony)
  • Testosteron
  • DHEA-S

Także jak widzicie, pomocy znikąd! Ale przynajmniej nie usłyszałam popularnego już stwierdzenia: "przecież ma Pani włosy".

Na zdjęciu widzicie cennik z przychodni w której jestem zarejestrowana. Oczywiście wizytę miałam prywatnie, więc badania hormonów również muszę wykonać na własny koszt. Teraz się tylko zastanawiam, czy do tej listy coś dorzucić. Ale nie ukrywam, że już te 5 hormonów to będzie nie mało. Też nie wiem w jakiej fazie cyklu robić pozostałe, jeśli bym się decydowała.

O! Na koniec smaczek! Pan doktor uznał, że dodatkowe owłosienie które gdzieś tam mi się ostatnimi czasy pojawiło na ciele (powiedzmy właśnie w przeciągu ostatnich 4 lat) to jest sprawa kosmetyczna! 

Żeby nie było wątpliwości, pan doktor jest naprawdę bardzo dobrym lekarzem. Jak mam więc rozumieć jego postawę wobec moich włosów? On się myli czy ja?

20 komentarzy:

  1. Ja bym radziła jednak zmienić doktora, skoro w przeciągu jakiegoś czasu, no nie licząc okresu dojrzewania oczywiście, pojawiło się mocniejsze owłosienie to na pewno coś się dzieje.
    Włosy nie są problemem ginekologicznym same w sobie, ale zwykle przy problemach ginekologicznych wypadają z głowy a na ciele rosną, wiec jak najbardziej są ich wskaźnikiem, więc już po tym stwierdzeniu widać, ze dość lekko traktuje pacjentów.

    Co do badań to koniecznie jeszcze prolaktyna zwykła i z obciążeniem.
    A i może poszukaj innego laboratorium, bo w Twoim są dość wysokie ceny, ja np za testosteron płaciłam 17 zł, a u Ciebie widzę 25, warto popatrzeć, bo przy tylu badaniach można sporo oszczędzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o sprawy czysto ginekologiczne, to powiedziałabym, że mam zaufanie do tego Pana. To jest jeden z lepszych ginekologów. Nie wiem skąd u niego taki stosunek do mojego problemu, ale w sumie, nie dziwi mnie, spodziewałam się tego, po tylu wizytach u lekarzy. Liczę, że wyżej wspomniany endokrynolog będzie bardziej skłonny do pomocy

      Co do badań które zasugerowałaś: pamiętasz może w jakim dniu cyklu się je wykonuje?
      Dziękuję za cynk co do cen, myślałam, że to taki standard :/

      Usuń
    2. Ja miałam wykonać w dowolnym, a na wynikach miałam 3 normy podane, żeby dopasować sobie do fazy cyklu, ale nie wiem, czy tak jest w każdym laboratorium.

      Usuń
    3. Ceny naprawdę warto poszukać korzystne ja raz na samej ferrytynie przepłaciłam 10 zł.

      Usuń
    4. Ok, dziękuję :)Mój portfel w przyszłym miesiącu będzie mocno uszczuplony :( Jeszcze Nombre mi dopisała, że androstendion.

      Usuń
  2. hejka!

    A może poszukaj endokrynologa będącego równocześnie ginekologiem? Moja lekarka ma właśnie te 2 specjalizacje i bardzo, ale to bardzo sobie ją chwalę(a chodzę na NFZ).

    U mnie póki co trwa cudowne ozdrowienie i włosów wypada mi podczas mycia 10-20 szt(zobaczymy jeszcze co się stanie za 4 m-ce jak odstawię loxon), włosy też odrastają przy linii czoła.

    Niebawem będę farbować swój pół metrowy odrost z siwymi włosami:P Masakra, siwe włosy pojawiły mi się po bardzo stresującym wydarzeniu 3 lata temu, a mam 26 lat:)
    U mnie chyba stres powoduje te wszystkie problemy:(

    pozdrawiam,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukałam endo-gin, ale Pani na którą dostałam namiary ma dużo złych opinii, a mimo wszystko klasyfikuje się na szczycie najlepszych lekarzy w swojej specjalizacji. Więc nie wiem. Na razie i tak muszę badania porobić, żeby mieć już z czym iść. A że jestem po @, to muszę na badania czekać prawie do połowy przyszłego miesiąca.

      Marta, a stosujesz coś oprócz Loxonu(dobrze pamiętam, 5%?)? Ja u siebie na razie nie zauważyłam żadnych zmian. I teraz bardzo ważne pytanie: czy nie dostałaś jakiegoś bonusowego owłosienia na twarzy? Bo ja zaczęłam się sobie przyglądać i mam włoski nad wargą, ale kompletnie nie pamiętam czy już je miałam czy to nowość!

      Usuń
  3. stosuję loxon 5%, szampon dermena, tabletki doppelherz przez 3 miesiące, pokrzywa i skrzyp też 3 miesiące, drożdże piwne w kapsułkach. Teraz zamieniłam doppelherz na silice, zobaczymy co będzie lepsze.

    Co do tego nadmiernego owłosienia, to wcześniej podejrzewałam u siebie hirsutyzm(ale nie miałam jakiegoś mega owłosienia) jednak wspomniana już wyżej pani doktor uświadomiła mi, ze to od tej mojej niesczęsnej prolaktyny - i faktyczne jest poprawa odkąd się leczę. Jednak w przypadku prolaktyny są to włoski dość cienkie i białe.

    Mi to się wydaje, że teraz po prostu zwróciłaś na to uwagę, a wcześniej tego nie zauważałaś. Po loxonie nie zauważyłam żadnego nasilenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, czyli masz jakieś zaburzenia hormonalne? Może w takim razie Ci się to unormowało i dlatego włosy przestały wypadać?
      Co do włosków to może tak być. Ja mam dość duże owłosienie (pomijając głowę) i jako dzieciak byłam z tym u endo, ale tylko mnie obejrzał i powiedział, że to jest w granicach normy. Więc całkiem prawdopodobne, że nie zwróciłam uwagi na coś co mam od dawna. Zrobię sobie fotę i porównam za jakiś czas. Będę mieć dowód czarno na białym.

      Usuń
  4. Dobry pomysł z tymi fotami:) Ja sobie strzelam foty przedziałka i zakoli żeby mieć porównanie:)

    Mi wszystko poprzestawiało się w organizmie po bardzo drastycznym odchudzaniu(niestety nie jednym) kiedy to nie miałam miesiączki nawet pół roku(tak było 3 razy). Myślę, że te rozregulowane hormony to pamiątka po tamtym, a włosy ucierpiały "przypadkiem".

    OdpowiedzUsuń
  5. skoro nie masz stwierdzonego PCOS to daj sobie spokoj z ginekologiem na razie. Idz do endo. a w profilu hmonalnym najpierw oznacz sobie testosteron, dheas, androstendion - czyli androgeny. Pozniej wybadaj reszte. Sprawdzalas tarczyce dokladnie?tsh, ft3 i ft4, ew. przeciwciala? A wskazniki anemii? - ferrytyne, ew. b12? Inne niedobory? nadmierna wrazliwosc na dht postawisz sobie jak juz wszsytko inne wykluczysz

    Marta, Koem z wizażu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, większość tych badań miałam robione, jedynie zamiast ferrytyny-żelazo. Hormony chcę powtórzyć (większość też już miałam badaną) bo potrzebuję do endokrynologa właśnie, a te które mam są sprzed 2 lat. Akurat nie podejrzewam u siebie niczego z tarczycą, bo wiem że ludzie którzy mają z nią problemy to odczuwają to naprawdę mocno. Ja mam wyniki w normie, więc nie doszukuję się akurat tutaj problemu. Najgorsze jest to, że to się tak strasznie rozwleka w czasie.

      Usuń
  6. moje żelazo było na poziomie 40%,a ferrytyna już na 1%, zbadaj koniecznie ;)

    Marta, Koem z wizażu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, dopisuję do listy. Robi się coraz dłuższa:/

      Usuń
  7. Wiem przez co przechodzisz, ja ciagle eksperymentuje i nie daje za wygrana. Nie ma innego wyjscia ;)

    Koem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, też uważam, że trzeba szukać i próbować, oczywiście wszystko w graniach rozsądku. Mi czasami zdarzało się wpadać w skrajności, że albo robiłam za dużo, albo za mało. Równowaga musi być, dlatego teraz do wszystkiego podchodzę ze spokojem, analizuje, sprawdzam, pytam się o zdanie i opinię innych osób, i dopiero wtedy podejmuję decyzję :)

      Usuń
  8. Oj, lekarska klasyka "Przecież pani nie umiera, to znaczy ze wszystko w porządku" :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Tacy lekarze to chyba jednak wyjątek.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wlasnie podliczyłam 143zł! Nie musisz robić tych badań prywatnie, a przynajmniej spróbuj. Idź do lekarza ogólnego, powiedz że byłas u ginekologa prywatnie, zlecił Ci takie badania i poproś o przepisanie tych badań na NFZ. Jeśli to zawiedzie idź do ginekologa państwowo i możesz ściemnić że czytałas w internecie że takie i takie badania robi przy Twoim schorzeniu i cyz mógłby Ci je przepisać

    OdpowiedzUsuń
  11. oj, chyba sie spóźniłam z tym komentzraem doczytałam że październik ale już nie doczytałam że 2012...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) To dla mnie bardzo ważne, że dzielicie się ze mną swoimi opiniami.
Anonimki bardzo proszę, podpisujcie się, bo później was mylę:)