piątek, 12 października 2012

Płukanka z kawy

Dzisiaj chciałam napisać o płukance którą stosowałam już kilka razy: płukance z kawy. Inspiracją jak zwykle była rozmowa z dziewczynami na Wizażu:).

Właściwości i działanie płukanki:

Właściwości...podobno...
Płukanka z kawy ze względu na kofeinę wzmacnia włosy i poprawia mikro-krążenie przez co zmniejsza ich wypadanie oraz pobudza je do wzrostu. Sprawia, że włosy po jej zastosowaniu są miększe, bardziej błyszczące i lepiej się układają. Płukanka również ma właściwości przyciemniające włosy, więc jest dedykowana raczej dla brunetek i szatynek.

Działanie...Mastiff....
Takie oto plotki krążą o tej płukance. A, że w każdej plotce ziarno prawdy to Mastiff postanowiła się przekonać i sprawdzić na własnej głowie :D

  • po pierwszym użyciu podczas czesania włosów wypadło znaczeni mniej, ale już przy kolejnych stosowaniach było różnie. Czasami prawie wcale nie leciały, a zdarzało się, że wypadało ich tyle jak  bez jej zastosowania
  • na początku wydawało mi się, że faktycznie włosy są bardzie błyszczące, ale później już tego nie dostrzegałam. Za to wydawało mi się, że są bardziej "sianowate". Mi akurat ten efekt nie przeszkadza, bo wtedy wygląda jakby było ich znacznie więcej
  • przyciemnienia nie zauważyłam, ale podobno ono następuje przy dłuższym okresie stosowania, a ja mam za sobą...5 kolejek :)

Co nam będzie potrzebne:
  1. kawa, prawdziwa, mielona, nie kawa instant 
  2. kubeczek Nescafe z wyszczerbionym brzegiem ;) lub inny kubeczek lub szklanka
  3. zaparzacz do kawy
  4. wkłady do zaparzacza
  5. kubek lub szklanka
  6. miska lub inny pojemnik + 1l ciepłej wody

Przygotowanie:

1.   Do kubeczka wsypujemy 2 łyżki kawy (ja wsypuję raczej takie duże czubate łyżeczki). Zalewamy ją wrzącą wodą:



2.   W międzyczasie przygotowujemy zaparzacz i wkłady papierowe:



3.   Zaparzacz nakładamy na pustą szklankę (kubek) i przelewamy przez niego zaparzoną kawę:



4.   Przygotowujemy miskę lub inny pojemniczek, coś z czego nam będzie wygodnie polewać włosy płukanką.  
5.   Do miski wlewamy 1 litr wody (ja używam schłodzonej wody przegotowanej, ale równie dobrze może to być woda bieżąca z kranu)
6.   Przefiltrowaną z fusów kawę wlewamy do miski z wodą


7.   Płukanka jest gotowa!
8.   Polewamy włosy przy ostatnim płukaniu (do polewania używam kubka). Ja zostawiam "wodę kawową" na włosach  przez około 10-15 minut, następnie spłukuje ją chłodną wodą. 
Słyszałam, że można taką płukankę użyć do ostatniego, ostatecznego płukania.  Ja się tego nie podjęłam, ponieważ:
  • kawa może sklejać włosy, a przy moim tłuszczeniu się jest to mocno niewskazane
  • boję się podrażnienia skóry

  • (foto) włosy po płukance, jak widać mimo uczesania, zdecydowanie nie są gładkie, co może dla wielu osób jest negatywnym aspektem tej płukanki, ale jak widać po zdjęciu, włosów wydaje się być więcej


9.   Jest opcja, żeby użyć płukanki razem z fusami, w ten sposób można oprócz samego płukania wykonać również peeling skóry głowy. Istnieje jednak duże ryzyko, że będziemy mieli spore problemy z wypłukaniem fusów z włosów.
10.   Niestety płukanka brudzi wannę, ale jeśli ją szybko opłuczemy wodą to nie zostaną ciemne ślady.
11.   Dobrze, jest sobie przygotować ciemniejszy ręcznik 
12.   Aktualnie to jedyna płukanka jaką stosuję  i bardzo wierzę w jej cudotwórczą moc!

6 komentarzy:

  1. Przepis jest bardzo ciekawy, jednak mi nie chciałoby się tyle czasu poświęcać na przygotowywanie własnej mikstury ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie jakby pominąć etap z zagotowywaniem 1l wody, tylko użyć bieżącej z kranu, to naprawdę nie schodzi dużo czasu:)

      Usuń
  2. Cześć, a czy mogłabym po prostu zaparzyć w ekspresie i użyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie powinno być różnicy, a jak jeszcze masz ekspres który mieli świeże ziarno to już w ogóle bomba. Na pewno nie powinna być rozpuszczalna:)

      Usuń
  3. Masz bardzo ładne włosy.
    Sama nie wiem kiedy nabawiłam się problemu z naprawdę rzadkimi wypadającymi włosami. Zawsze były cienkie ale teraz wzbiły się na wyżyny.
    Stosowałam farbę kolor Mango, spaliła kio włosy i wyżarła skórę głowy po trzech użyciach.
    Masakra...
    Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się boję pomyśleć nawet o tym co zrobię kiedy okaże się, ze muszę zacząć się farbować. Nie wyobrażam sobie tego. Moja skóra strajkuje na szampony a co dopiero na farby?!

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz:) To dla mnie bardzo ważne, że dzielicie się ze mną swoimi opiniami.
Anonimki bardzo proszę, podpisujcie się, bo później was mylę:)